Jak uwieść, rozkochać i zatrzymać przy sobie faceta?

Miłość. Temat ponadczasowy i wiecznie na fali. Miłość towarzyszyła człowiekowi od początków jego jestestwa aż po czasy dzisiejsze. Jest sensem istnienia i, czy tego chcemy czy nie, trzyma cały ten pokręcony świat w kupie. Miłość zaliczana jest zawsze do odczuć pozytywnych. Chyba logiczne więc dlaczego samotni, nieszczęśliwie zakochani, niespełnieni w miłości zwykle są nieszczęśliwi właśnie. Problem ten szczególnie dotyczy pań, które zazwyczaj są bardzo wylewne i lubią wypłakiwać się na ramionach swoich przyjaciółek, bądź wyżywać na rodzinie, za swoje miłosne niepowodzenia. Nie wiem, czy te sposoby odreagowywania pomagają, lecz moim skromnym zdaniem, nie w ten sposób ludzie powinni szukać miłości, o ile w ogóle.

Jak powszechnie wiadomo, miłość zjawia się niespodziewanie. Nie znacie dnia, ani godziny, kiedy dopadnie i Was. Ja też nie znałam i ze swojego doświadczenia wiem, że kiedy wymarzony facet łaskawie pojawi się na horyzoncie, wcale nie jest tak hop siup siup bumcykcyk. Wtedy właśnie zaczynają się schody. Jest kilka sposobów na to jak uwieść, rozkochać i zatrzymać przy sobie faceta, niekoniecznie sprawdzone, ale wszystkie zaobserwowałam osobiście. Sposoby te dzielą się na poszczególne etapy, lecz to, który etap/sposób  wybierze (zwykle podświadomie) dana kobieta, zależy od jej osobowości, temperamentu i walorów cielesnych. Może przejdę w końcu do rzeczy...

Bądź seksi - myślisz, że na co wyrwiesz faceta jak nie na kusą spódniczkę i wylewny dekolt? Jeśli chcesz zwrócić na siebie jego uwagę, zabłyśnij. Nie każda kobieta ubiera się odważnie, ale szare myszki nie są warte uwagi. Skąpe ubranie sprawi, że w jego oczach staniesz się całkiem naga. Rozbierze Cię wzrokiem i rozpali namiętnymi pocałunkami. Będziesz jego, a on będzie Twój. Zapewne tylko na jedną noc.

Bądź sobą - skromną, mądrą, uśmiechniętą osóbką, od której bije wewnętrzne światło. To nic, że nie masz ciała modelki i IQ Shakiry. Masz za to swoje zasady, ich się w życiu trzymasz i chcesz, by Twój przyszły partner również ich przestrzegał. Masz marzenia, aspiracje i chcesz się tym wszystkim dzielić właśnie z nim. Chcesz razem z nim planować przyszłość, bo wiesz, że zostaniesz z nim na dłużej, być może na zawsze. Chcesz, by był częścią Twojego świata. Nie, chcesz by był całym Twoim światem, dlatego obdarzasz go swoim ciepłem, nadzieją, zaufaniem, czyli wszystkim co masz i uwierz, że to wystarczy.


Użyj kobiecości - kobieta silna i zaradna, to kobieta pewna siebie. Kobieta pewna siebie to kobieta niezależna. Kobieta niezależna zazwyczaj nie potrzebuje mężczyzny, chyba że on będzie ją chwalił i wielbił z całego serca i ze wszystkich sił swoich! Aż puszczą mu nerwy...

Użyj głowy - fakt faktem, ciężko zakochanej dziewczynie myśleć racjonalnie. Widzisz go i opada Ci szczenna, że musisz ją zbierać z podłogi. Przechodzi obok Ciebie, dostajesz palpitacji serca. Powie "hej", nie jesteś w stanie odpowiedzieć, ale oczywiście jakby co, to on Cię w ogóle nie obchodzi. Typowe, chociaż nielogiczne. Niemniej jednak, zdrowy rozsądek, podobnie jak energia, nie znika, może jedynie zmieniać postać. On ciągle jest i siedzi w Twojej głowie!

Potrzebujesz seksu -  kobieta też człowiek i też musi  zaspokajać swoje pragnienia. Znasz siebie i swoje ciało na tyle dobrze, że wiesz na co możesz sobie pozwolić. Wiesz także, że i on wie. Cielesność to ważny element związku, ale nie jest jego podstawą. Jeżeli jednak stawiasz na seks, to pamiętaj, że nieprawdą jest, iż dzieci przynosi bocian, bądź wyskakują z kapusty.

Potrzebujesz miłości - troski, zainteresowania i bliskości. On jest Twoim najbliższym przyjacielem i doskonale Cię zna, mentalnie i cieleśnie. Wie co lubisz, a czego nie. Wie jaka jesteś i jak zachowujesz się w różnych sytuacjach. Wie również jak reaguje Twoje ciało i jak Ty sama reagujesz na jego obecność. Kocha Cię i jest do Ciebie przywiązany, a Ty wiesz, że chcesz z nim spędzić życie, bo nikogo innego nie wyobrażasz sobie w roli ojca swoich dzieci.


Co będzie dalej/ czy ja mu się w ogóle podobam? - flirty flirtami, ale obydwojga czeka was przyszłość. Nieunikniona. Dobra zabawa skończy się po czterdziestce i już teraz przeczuwasz, że możesz zostać starą panną. Jesteś ładna, niczego Ci nie brakuje, ale dopadają Cię obawy. Znudzę mu się, nie nadaję się na żonę, a co jeśli to nie ten? Przestraszona własnych myśli, sama siebie skazujesz na los samotnika.

Bądź pewna siebie i odważnie mów co myślisz - jeśli Cię kocha, to zrozumie wszystko, albo chociaż będzie się starał! Nie ma po co ukrywać swoich obaw, lęków, jakichkolwiek wątpliwości, a tym bardziej uraz. Z tego rodzą się tylko nieporozumienia. Kobieca psychika potrafi wszystkiemu dopisać drugie dno, dlatego wszystko najlepiej wyjaśniać na bieżąco.

Udawaj niedostępną - unikaj szczerych rozmów i odwracaj kota ogonem, bo po co być w związku szczerym? Przecież i tak masz rację, a skoro Cię kocha, na pewno będzie zabiegał o Twoje względy, przyzna Ci racje i w końcu będziesz mogła postawić na swoim! Chyba lepiej być samemu...

Rozmawiaj - od tego wszystko się zaczyna i na tym się kończy. Żeby poznać daną osobę, dowiedzieć się czegoś o niej, pokochać, kłócić się i godzić potrzeba dialogu! Słowo jest inicjatorem czynu, za jego przyczyną ciągle coś się dzieje. Główną przyczyną sprzeczek są niedomówienia, a nie można wyjaśnić ich bez szczerej rozmowy i słów "Kocham Cię" płynących z głębi serca.

Podsumowując, droga czytelniczko, nie ma innego sposobu na zdobycie miłości jak obrać własną drogę i tak naprawdę, cierpliwie czekać. To, jakiego mężczyznę wybierzesz sobie jako towarzysza życia, zależy tylko od Ciebie, bo według starego polskiego przysłowia swój do swego ciągnie :) 

24 komentarze :

  1. To ja jeszcze trochę poczekam na tego "mojego". Na razie trafiam na "nie swoich" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą. Według mnie, żeby w ogóle wejść w dobry związek z drugim człowiekiem, trzeba być fair wobec siebie i akceptować siebie całą, taką jaką się jest.
    Szczerość to podstawa, ale nie od razu trzeba odkrywać wszystkie karty. O to przecież chodzi, żeby zaprosił cię też na drugą randkę. A po co mu druga jak już wszystko o tobie wie, a może i zaliczył... No cóż, i tak przypadki wylewności i szczerości bywają.

    Pozdrawiam :)
    www.itakowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie do końca się zgodzę. Nie trzeba być pewną siebie, nie trzeba siebie akceptować, od razu być super dojrzałą i super pewną swoich poglądów babką. Nie tylko całkowicie dorośli mają prawo do miłości. Ja odnalazłam swoją miłość mając 17 lat i teraz dojrzewamy razem,w spierając się i pomagając sobie w wyplątywaniu się z pokręconych problemów młodości. To niesamowite, obserwować, jak dojrzewa bliski ci człowiek, jak zmienia się na lepsze. Zwróciliśmy na siebie uwagę przez cechy które nie ulegają już zmianie, chyba że na lepsze: inteligencję, poczucie humoru, wyobraźnię i abstrakcyjne myślenie, tradycyjne zasady. Popełnialiśmy wiele błędów, przez co jeszcze lepiej widzimy jak szybko się zmieniamy i jak będziemy zmieniać się całe życie, aż do starości.
    Mam wręcz wrażenie, ze to lepsza opcja: dorastając wraz z kimś wiesz z czego wyrósł, jakie doświadczenia ukształtowały jego światopogląd i samemu możesz go jeszcze kształtować (dorosłego faceta już raczej nie zmienisz, nastolatka możesz). Nie będziemy musieli opowiadać sobie doświadczeń z młodości, po prostu przy tym będziemy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny, poruszający wpis :3
    szczerze mowiąc czytając te opisy doszłam do wniosku, że musze zastanowić sie nad łącząca mnie z moim chłopakiem relacją

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystko to co na zielono ma sens. ja ostatnio straciłam głowę do pewnego chłopaka, ale już się ogarnęłam. czasami potrzeba mi takiej miłości i poczucia bezpieczeństwa :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z rzeczami podkreślonymi na zielono, dla mnie te mają najwięcej sensu. Czasem skąpa spódniczka zamiast być atutem stanie się powodem do drwin. Niepotrzebne obawy tylko stwarzają nowe problemy, a niedostępność może narobić więcej szkód niż pożytku. O tym akurat zdąrzyłam się już przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  7. hello dear . I like your blogstyle ! its very creative and maybe you like mine too!
    if you do so
    lets follow for follow

    My Newest Post!

    Freebies for your blog


    Bloglovin | Instagram @suvarna_gold | LookBook | Facebook |


    Stay Gold

    OdpowiedzUsuń
  8. Najlepsza metoda jest ta gdzie jestes soba i nikogo nie udajesz! Nie mozna byc sztucznym i namolnym! ;D Ale tak jak napisalas kazdy musi znalezc swoj sposob i trzeba pamietac ze kazda potwora znajdzie swego amatora ;)

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo fajny podział na porady i "antyporady" :D wiesz, niektóre laski chyba nigdy nie zrozumieją, o co chodzi i do końca będą postępować według tych czerwonych punktów..

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post :) Te rady, które opisywałaś, są tak powtarzane w gazetach, jakichś poradnikach. A przecież co osoba, to inny charakter i chyba sposób trzeba głównie do tego dopasować, tak jak mówiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic z tego nie robiłam i się udało. Ja to zawsze mam farta ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. rady przednie :) aleee jednak okiem ( umysłem) kobiety stworzone;) też podejmiemy wyzwanie, i ten temat odświeżymy, ale tym razem po męsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja mama po każdym moim rozstaniu (ale to brzmi... jakbym miała ich nie wiadomo ile :D) powtarza mi, że "co ma wisieć to nie utonie". Kieruję się tym przysłowiem i staram się nie robić nic na siłę. Stawiam zawsze na swój wdzięk, wrodzony czar (:D) i nikogo nie staram się udawać. Okej, może jestem dość wybredna, ale nie rzucam się na wszystko, co się rusza. Wolę poczekać na tego jedynego (a może już gdzieś się obok kręci?) i z nim układać wszystko. Skusiłam się też na przeczytanie kilku książek-poradników dotyczących związków, żeby uzupełnić wiedzę i mieć na przyszłość :D
    Podsumowując z notką trafiłaś w samo sedno! Świetnie się czytało i kiedy doszłam do końca trochę się zawiodłam, że to właśnie.. koniec :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ehh ;) nie lubie takich notek i szczerze przeczytalam wybiorczo. Po pierwsze.... Nie ma zlotego srodka, rady itp. Po drugie dla kazdego milosc to cos innego, kazdy ma swoja definicje tego. Po trzecie to nie zatrzymasz nikogo ani nikt nie zatrzyma Ciebie jesli ktos po prostu nie poczuje tego czegos, nie pozna i nie zacznie zalezec. Nie zgodze sie tez z ta szara myszka :p ja nia jestem. Nie musze sie rozbierac czy miec kusych ubran. Faceci zaczepiaja i komplementuja mnie nawet jak jestem w kurtce zimowej zakryta :p i nie zawsze wychodzi mi to na dobre. Bo o ile komplement, krotka pogawedka jest ok to niektorzy faceci potrafili przesadzic. Ale nie wazne ;)
    Seks? Nie zaczyna sie zwiazku od dupy strony, wszystkie wyzwolone nastolatki i skaczace z penisa na penisa mnie rozbawiaja - bo sa wolne, bo znaja swoje potrzeby. Nie... To zwyczajne kurwienie sie :p a potem placza, ze mezczyzni nie szanuja kobiet albo nie ma milosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nie pisałam tu rad, ani nie opisywałam złotego środka, lecz zwyczajnie opisałam jak powinny wyglądać relacje damsko-męskie, a jak niestety wyglądają w dzisiejszym świecie :3 Nie nakazuję moim czytelnikom niczego, a jedynie podaję własną definicję miłości, na swoim blogu chyba mogę? :p Owszem, masz rację, że nie da się nikogo przy sobie zatrzymać na siłę, lecz taka sytuaja zdarza się bardzo często, a glownymi inicjatorkami tych zdarzeń właśnie są bohaterki akapitów zaznaczonych na czerwono :) widać, moja droga, że nie wczytałaś się w twmat, gdyż ja tu nie krytykuję szarych myszek :) sama nią jetem! Dlatego wspominam o nich w zielonym akapicie - jako pozytywne zjawisko wśród roznegliżowanych panienek...

      Usuń
  15. Oj, nie u mnie. Mieszkamy bardzo daleko :) W dodatku w wielkim mieście; widziałam tylko jednego bałwanka, ale tak brudnego od spalin, że strach było patrzeć.

    Na temat wpisu się nie wypowiem, ponieważ jestem biseksualna i mam nieco inny światopogląd (?), niż większość przeciętnych kobiet (aczkolwiek sam tytuł posta wydaje mi się najzwyczajniej straszny :) - nigdy w życiu nie użyłabym takim słów wobec międzyludzkiej relacji).

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znoszę słowa rozkochiwać.
    Nigdy nie uwodziłam, nie rozkochiwałam, nie stosowałam sztuczek. Nawet swojego męża, po prostu poznałam, zaprzyjaźnilam z nim, pokochałam...i uważam, że dzięki temu jesteśmy naprawdę świetnym i udanym małżeństwem. Nie mam natury kokietki, często biegam w bluzach zamiast w sukienkach. A faceci nieraz lgną jak do miodu. Nie jestem seksi, nie stosuję zasad chyba że tą...o byciu sobą:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiadomo - miłość kręci światem. Możemy ją przeklinać i na nią narzekać, ale bez miłości byli byśmy nikim, o ile byśmy żyli. Prawda jest taka że człowiek, ponieważ jest zwierzęciem, ma potrzebę przebywania w stadzie (nawet dwuosobowym) taka nasza natura, to odróżnia nas od jednokomórkowców i roślin ;) nieszczęśliwa miłość nie jest katastrofą, bo nie jedną miłość w życiu człowiek przeżywa. Świetne, dobrze obrane rady, cóż, nie musiałam ich czytać bo swoją miłość już mam ale bardzo lubię twoje wpisy :) najbardziej podoba mi się pojawiający temat seksu i "dzieci nie przynosi bocian ani nie znajdują się w kapuście" :) Cóż, miłość potrafi być ślepa, czasem przykra, ale to najlepsze, co czeka nas w życiu :)
    dziękuję mysiu za cudowny komentarz, dziękuję że jesteś :*
    pozdrawiam cieplutko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajny poradnik/antyporadnik, z zielonymi napisami zgadzam się niemal w 100%:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajnie to przedstawiłaś. Nie spodziewałam się takiego posta. :)
    A jak czytałam o palpitacjach i zarzekaniu się, że ON MNIE NIE OBCHODZI, to jak bym widziała siebie w gimnazjum. xD

    OdpowiedzUsuń
  20. Aż wstyd pomyslec ze tyle kobiet stosuje rady podkreślone na czerwono. A jeszcze bardziej wstyd ze niektórych facetów to kreci. Jednak nie sa oni godni uwagi i na szczęście przewaznie taki facet trafia na taka samą kobietą i są wspólnie (nie)warci siebie :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja myślę, że nie ma na to "recepty". Ja swojego faceta uwiodłam niechcący i tak już został :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hym... u mnie jednak to byl przypadek. Panda podobno od razu slyszac moje nazwisko powiedzial: "musze ja poznac" i tak sie stalo. Przyjaciel moich przyjaciół stal sie moim przyjacielem, a potem chlopakiem i to tak naprwde przez głupia impreze, a teraz jestesmy juz poltora roku. ;) recepty sa dobre, kiedy to jest to najpier milosc/zauroczenie jednostronne i chcemy kogos poderwac, ale czy to dziala naprawde? Nie wiem. ;)

    OdpowiedzUsuń

1 komentarz tutaj = 1 komentarz na Twoim blogu!
Dziękuję ♥

Create your space © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka