Istota relacji

Dzisiaj przychodzę do Was z szybkim postem, ale jakże ważnym do przemyślenia. Teks powstał w ramach zadania domowego z religii i nie jest on nadzwyczaj obszerny, ani przyozdobiony środkami poetyckimi, ale myślę, że udało mi się w nim zawrzeć wiele prawdy. Nie jest to jakaś zwarta wypowiedź, lecz luźne przemyślenia na temat relacji międzyludzkiej, miłości, samotności, marzeń i cierpienia. Zapraszam do przeczytania.

Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera,
Nic nie traci ten, co nie miał nic.
Ten, kto nie kochał, nie wie co tęsknota,
Nie wie co gorycz, kto bez marzeń śni.

   Powyższe słowa piosenki przywołują na myśl pewne stwierdzenie: nie ma szczęścia bez cierpienia, nie ma miłości bez tęsknoty, nie ma życia bez śmierci. Takie to oczywiste, lecz tak często o tym zapominamy. Pozornie przeciwstawne wyrażenia, które tak naprawdę się uzupełniają. Jedno bez drugiego nie istnieje. Taka jest kolej rzeczy. Z drugiej jednak strony ksiądz Jan Twardowski zauważa, że "W życiu musi być dobrze i niedobrze. Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze". Wniosek z tego taki, że gdyby człowiek doświadczał w życiu jedynie pozytywnych emocji, po pewnym czasie przyzwyczaiłby się do przyjemności tego świata i przestałby doceniać wszelkie dobro, jakie go otacza. Wszystkie negatywne czynniki, jak śmierć, utrata czegoś lub kogoś ważnego, tęsknota itd. są jakby dla zachowania życiowej równowagi. 
    "Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera". Słów tych nie należy rozumieć dosłownie, bowiem każdy z nas żyje i jest świadomy swojego jestestwa, oraz tego, że kiedyś czeka go śmierć. W tym cytacie chodzi jednak bardziej o życie pełnią, doświadczanie przygód, emocji... O wchodzenie w relacje i branie na klatę tego, co przyniesie los Jest to ryzykowne, ponieważ na takim życiu można się sparzyć, gdzieś potknąć. W takim przypadku dużo łatwiejsza jest zwyczajna wegetacja. Wycofanie się z życia i izolacja. Ma się wtedy pewność, że nikt nas nie zrani, nie zostaniemy wystawieni na skrajne emocje, które zależą od kogoś innego. Jednak kto nie wchodzi z kimś w relacje, żyje samotnie i samotnie odchodzi. Nigdy nie tęskni, ale też nie doświadcza bliskości. Niczego nie utraci, bo nigdy niczego tak naprawdę nie posiadał.

5 komentarzy :

  1. Podoba mi się ten cytat. Jest w nim ujęta po prostu prawda. Aby nie tęsknić wystarczy nie kochać, a aby nie tracić mozna też nic nie mieć, ale chyba już lepiej coś stracić, niż nie mieć niczego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to jest, że im człowiek się bardziej w coś zaangażuje (w spełnianie marzeń, w związek, w rozwój kariery) to tym bardziej będzie go bolało, gdy coś pójdzie nie tak. Z drugiej strony tylko życie pełną piersią i dawanie z siebie wszystkiego przynosi ogromną satysfakcję, nie należy z tego rezygnować. Chcę żyć i chcę umrzeć. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie taka prawda. Ksiądz Twardowski ma rację.Pozostaje tylko jedno ,,ale". Co jeśli ktoś doświadcza prawie samego zła tego świata? Co jeśli umiejąc docenić dobre i wszelkie pozytywne emocje, przypadki wciąż mu sie nie wiedzie? Jest bezradny, zdesperowany z brakiem jakichkolwiek chęci do życia. Takie przypadki także istnieją.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż przypomina mi się jak w podstawówce wygrałem konkursu o księdzu Twardowskim, a kompletnie nie rozumiałem jego tekstów.
    Mimo, że to takie oczywiste, większość z nas o tym nie pamięta lub nie stosuje się do własnej wiedzy. To przykre :/

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ujęłaś temat bardzo dobitnie i masz 100% racji, trzeba działać, żeby coś po sobie pozostawić. Ale ważne jest tez to co sabina wspomniała, jeśli się bardzo w coś angażujemy i nam nie wychodzi to niestety bardziej cierpimy i czasami odpuszczamy sobie następne rzeczy bojąc się porażki. Świetna praca! Zmusza do refleksji.

    OdpowiedzUsuń

1 komentarz tutaj = 1 komentarz na Twoim blogu!
Dziękuję ♥

Create your space © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka