Ile razy podświadomie to słyszeliście? Założę się, że milion pięćset sto dziewięćset. Prawdopodobnie nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale nawet w telewizji wciskają wam kity (tak, to sarkazm). Ha ha ha. Chcą żebyście porzucili własną osobowość i poszli z wirem czasu w zgubny idealizm. Moda, nie moda. Wymagania to tu, to tam. Ciągle narzucają wam okrojone ramy, poza które wychodzić nie można, bo co się wtedy stanie? No jak to co? Przestaniecie być "idealni". Blaszane roboty odzyskają rozum i wolną wolę i zaczną grasować. Toż to niedopuszczalne! Idealizm to rutyna, zgubna stałość, martwy ciąg. Dążysz do tego cholerstwa z uśmiechem na twarzy, niby to zadowolona z siebie, a po nocach płaczesz. Sztywne zasady tworzą się w nas, bo my chcemy być idealni... Nie możemy poznać wszelkich aspektów rzeczywistości bo się boimy. Tam gdzie kończy się idealizm - zaczyna życie. Nie ma ograniczeń, nie ma norm, można być sobą. Życie to szaleństwo! Człowieku, zostaw to gówno i zacznij żyć!Nie bądź sobą, bądź idealna!
Ile razy podświadomie to słyszeliście? Założę się, że milion pięćset sto dziewięćset. Prawdopodobnie nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale nawet w telewizji wciskają wam kity (tak, to sarkazm). Ha ha ha. Chcą żebyście porzucili własną osobowość i poszli z wirem czasu w zgubny idealizm. Moda, nie moda. Wymagania to tu, to tam. Ciągle narzucają wam okrojone ramy, poza które wychodzić nie można, bo co się wtedy stanie? No jak to co? Przestaniecie być "idealni". Blaszane roboty odzyskają rozum i wolną wolę i zaczną grasować. Toż to niedopuszczalne! Idealizm to rutyna, zgubna stałość, martwy ciąg. Dążysz do tego cholerstwa z uśmiechem na twarzy, niby to zadowolona z siebie, a po nocach płaczesz. Sztywne zasady tworzą się w nas, bo my chcemy być idealni... Nie możemy poznać wszelkich aspektów rzeczywistości bo się boimy. Tam gdzie kończy się idealizm - zaczyna życie. Nie ma ograniczeń, nie ma norm, można być sobą. Życie to szaleństwo! Człowieku, zostaw to gówno i zacznij żyć!1# Kilka sposobów na...
... Na co? Sama nie wiem. Ani to na odchudzanie, ani na urodę. Po prostu sposoby, które pomogą nam powstrzymać złe przyzwyczajenia lub wykształcić nowe przydatne nawyki. Myślę, że przyda Wam się i ułatwi Wasze życie codzienne, tak jak ułatwia moje.
W dwumiesięczniku Women Health wyczytałam, że:
- Soja wygładza - wniosek z tego taki, że watro wybierać produkty sojowe. Może super smaczne one nie są, ale od czasu do czasu skusić się można. Lepiej dla zdrowia i urody a szczególne zasługi zyskuje nasza twarz, która staje się bardziej gładka i promienista.
- Jedz orzechy i ryby - są to produkty bardzo zdrowe i bogate w kwasy tłuszczowe omega-3. Dzięki nim samoistnie zwiększymy wydajność mózgu (zwiększymy koncentrację i polepszymy pamięć) i serducha!
- Piceatannol hamuje rozwój komórek tłuszczowych - co sprawia, że przyswajamy duuużo mniej zbędnego tłuszczyku, a prościej mówiąc nie tyjemy! Ten magiczny składnik znajdziemy w czerwonym winie, winogronie i borówkach.
- Jedz jogurty minimum 3x w tygodniu - rada dla osób, które nie przepadają za produktami mlecznymi, a które (całe szczęście) są konieczne w codziennej diecie. Wystarczy mały kubeczek smacznej jogobelli, który wypełni luki, a przy okazji wspomoże nasze zdrówko i urodę :)
- Zapach lawendy - jeżeli macie dylematy podczas wyboru zapachowego oleju zawsze bierzcie lawendowy. Poprawia on sen i redukuje napięcie nerwowe a do tego cudownie pachnie.
- Ograniczaj kawę - ja wiem, że niektórzy nie wyobrażają sobie poranka bez filiżanki tego życiodajnego napoju, ale niestety dla naszego zdrowia lepiej będzie jeżeli znajdziemy zamienniki, dające identyczne w skutki. Co powiecie na miętową herbatkę?
- Ograniczaj cukier - i to jest bardzo trudne, ale jakże korzystne! Na tym zyskuje przede wszystkim nasze samopoczucie. Jedna łyżeczka cukru do herbatki/kawy mniej a za to możemy zjeść pyszne ciasteczko :)
- Dużo się uśmiechaj - chyba każdy wie, że śmiech to zdrowie! Nawet najmniejszy chichot przedłuża nasze cenne życie.
- Jeśli masz ochotę na coś słodkiego - powiedz sobie "zjem to później" a ochota przejdzie z czasem, a być może nawet zapomnisz, że czekoladki leżą na górnej półce.
- Zamieniaj słodycze na owoce - dobry sposób żeby to nam się nie przejadło? Koktajle! Nie ma chyba nic smaczniejszego, czym można by zastąpić pustego w składniki odżywcze snickersa. A kiedy nie masz czasu na przyrządzanie napojów, wybieraj suszone owoce jako przekąski.
Kwiecień już minął...
... ale pomimo wszystko był dobrym miesiącem. Owocnym i pełnym pozytywnych momentów. Pozwolił mi rozłożyć skrzydła, na których aktualnie się utrzymuję. W kwietniu podjęłam kilka ważących decyzji, dołączyłam do SIEMACHY (organizacji dla ludzi, którzy chcą rozwijać swoje pasje, miło spędzić czas, albo którym nudzi się po lekcjach) , poznałam mnóstwo genialnych i zwariowanych ludzi. Było dużo śmiesznych chwil i momentów. Większość czasu spędziłam poza domem. Nie żałuję. Szkoda mi jednak czasu, kiedy nie najlepiej mi się układało w rodzinnych relacjach. Było minęło. Oby w maju było lepiej!
Czy Ty też tak czasem masz, że raz na jakiś czas musisz się zatrzymać? W natłoku spraw i ponagleń, porozmyślać, pogdybać, poukładać myśli. Po prostu posiedzieć samotnie w ciszy...
A później, kiedy już dojdziesz do sedna nicości stwierdzisz, że nie doceniasz tego, co masz.
Dziękuję, że jesteście, wszyscy którzy mnie otaczacie ♥
Zamknięte drzwi? Mogę oknami wchodzić.
Bo widzisz, ja nie chcę być taka jak ty i nigdy nie będę! Mam gdzieś czy się to podoba czy nie. Nie zamierzam być idealną wizją, spełnieniem ciebie. To, co nie udało osiągnąć się tobie przerzucasz na mnie... Nie chcesz rozmawiać? Nie ma sprawy. Nie chcesz mnie słuchać? Spoko, tylko dlaczego ja mam ponosić później przykre konsekwencje. Wiesz, ja nie umiem milczeć. Jeżeli mi coś nie pasuje, zaraz powiem to głośno. Ja chcę kimś w życiu być, coś osiągnąć i będę kim zechcę i jaka zachcę, ale na pewno nie będę tobą. Nic mnie nie powstrzymuje. Ani twoja krytyka, ani twoje aluzje, ani twoje "obrażanie" się na mnie. Owszem, to boli, ale ja robię to, co kocham i chcę być szczęśliwa. Jestem szczęśliwa i będę szczęśliwa.
Odważni
Film, który oglądałam na rekolekcjach i podczas świąt Wielkanocnych w domu. Najpiękniejszy jaki do tej pory widziałam. Zaleca się oglądać w gronie rodziny ;)
Pięciu mężczyzn, czterech policjantów, pięciu ojców, pięciu odważnych, pięciu wierzących w Boga. Typowe rodziny. Każda inna, każda mająca swoją historię, każda z problemami. Co je łączy? Wiara, przyjaźń, ufność i koleżeństwo. Czy wy, tak jak oni, bylibyście w stanie powierzyć swoje życie w imię Boga? Czy całkowicie oddalibyście się rodzinie? Czy bylibyście gotowi poświęcić wszystko za przyjaźń? Czy zdecydowalibyście się zrezygnować z dobrej pracy aby mieć czyste sumienie? Oni tak. Może i my powinniśmy brać przykład? :)
Wesołego Alleluja!
Ja wierzę! Wierzę, że jest ktoś kto mnie prowadzi drogą krętą i wyboistą, ale mającą cel. Wierzę, że kiedy ja upadam, On też upada. Kiedy ja płaczę, On też płacze. Wierzę, że kiedy się staczam, On trzyma mnie za ręce i nie chce puścić. Kiedy Go odpycham, On przytula mnie mocniej. Wierzę, że jest przy mnie w ciemną noc i radosny dzień. Wierzę, że daje mi siłę by pokonywać trudności. Wierzę, że umarł za mnie. Wierzę, że jestem warta Jego krwi, że wszyscy jesteśmy warci krwi samego Boga. Tej wiary życzę też wam kochani :) Wesołego Alleluja!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)





przez
Blokotka