Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blog. Pokaż wszystkie posty

100 happy days

Głównym tematem dzisiejszej notki jest 100 happy days, czyli akcja wyzywająca nas do nieustannego szczęścia przez sto dni pod rząd. Jak powszechnie wiadomo, sekret szczęścia kryje się małych rzeczach, których nie dostrzegamy w ciągłym pędzie życia. Challenge 100happydays pomaga nam się zatrzymać i spojrzeć na świat przez pryzmat radości. Przekonajcie się jakie to łatwe! Wystarczy jedno zdjęcie, rzeczy, zdarzenia, miejsca, zjawiska, człowieka, dzięki któremu na Twojej twarzy pojawił się uśmiech! Ja chcę sobie udowodnić, że dam radę i póki co dobrze mi idzie! A Wy podejmiecie się tego zadania? :)


Moje szczęśliwe zdjęcia umieszczam na Instagramie >>krasnoludeek<<. Takie małe rzeczy, a dają tyle radości!

Kolejny tag może być złym znakiem świadczącym o tym, że moja wena poszła się gibać. Nic bardziej mylnego! Weny i aspiracji mi nie brakuje, lecz bezlitosny pożeracz czasu (jak sama nazwa wskazuje) jest bezlitosny. Tag dodaję dopiero teraz, chociaż na pytania odpowiedziałam w domu, kiedy to jeszcze dysponowałam czasem wolnym i internetem. Przyznam się bez bicia, że podczas mojego wyjazdu (dla niewtajemniczonych - mam trzytygodniowe praktyki w Niemczech) mam zamiar zanudzić Was jeszcze jedną tego typu notką. Bądźcie wyrozumiali i nie gniewajcie się za zaległości na Waszych blogach. Naprawdę bardzo mi smutno, że ominie mnie tyle ciekawych postów, ale uwierzcie, że nie byłabym sobą, gdybym czas w całkowicie nowym mieście, gdzie jest tyle rzeczy do odkrycia (!!!) miała spędzić przed komputerem :3


1. Dlaczego się uśmiechasz?
Powodów jest wiele. Może przede wszystkim, dlatego że uwielbiam to robić! Uśmiech to wspaniały kosmetyk, który rozświetla naszą twarz i dodaje uroku ;) Ponadto śmiech to zdrowie, a swoje żarty jak wiadomo, najlepsze, więc dlaczego nie uśmiechnąć by się pod nosem, chociażby z tak błahego powodu, jak ładna pogoda, czy widok czyjejś osoby?



2. Co jest Twoją największą pasją i dlaczego?
Tutaj warto się zastanowić nad różnicą polegającą między pasją a zainteresowaniami. Zainteresowań mam wiele i nie prowadzę jakiegoś szczególnego rankingu, co lubię robić najbardziej, a co najmniej. Mam ochotę czytać- czytam, mam ochotę rysować- rysuję, mam ochotę na film - oglądam film. Pytanie jednak dotyczy pasji, czyli zajęcia, któremu chce się poświęcić życie, a ja jeszcze takowego nie posiadam.

3. Najpiękniejsza książka, którą ostatnio przeczytałaś?
Poradnik "Jesteś cudem" autorstwa Reginy Brett! Nadal nie mogę wyjść spod uroku jej optymistycznego, przepełnionego dobroci i miłości przesłania, które nierzadko motywuje! Polecam czytelnikom w każdym wieku, niezależnie od stanu emocjonalnego.

4. Jaki film najbardziej Cię wzruszył?
W ogromnej mierze oglądam romanse i melodramaty, a w większość tych filmów jest bardzo poruszająca. Prawdę powiedziawszy, łezka w oku mu się zakręci na niejednym z nich. Jako że Titanica oglądałam, a nie wzruszył mnie on za bardzo (chociaż film przepiękny) podam tu tytuł już przeze mnie recenzowany "Jeden Dzień", kiedy to podczas transmisji filmu, w zaszokowaniu przytykałam  sobie dłoń do ust, ilekroć go oglądałam. Naprawdę fabuła mnie zaskoczyła, bo przyznam, że nie tak przykrego końca tej cudownej historii się spodziewałam.




5. Jakich ludzi najbardziej lubisz?
Optymistycznych! Brzmi banalnie, ale to właśnie optymiści z reguły są bardzo mili, sympatyczni, zabawni, pewni siebie, otwarci o gotowi na nowe wyzwania. Któż nie lubi takich ludzi?

6. Kim chciałabyś być za 10 lat i jaką kobietą chciałabyś być?
Na pytanie, kim odpowiadam kochającą żoną i dobrą matką. Na pytanie, jaką kobietą odpowiadam, szczęśliwą.

7. Ulubione miejsce na świecie?
Ramiona mojego mężczyzny. Nie ma drugiego takiego miejsca, gdzie czułabym się równie kochana i bezpieczna.

8. Ulubiona rzecz w Twojej torebce?
Jedzenie. To ono zajmuje większą część przestrzeni, bo nie czarujmy się... Lepiej dobrze zjeść, niż podobać się byle komu.

9. Masz jakiś szczęśliwy numerek, szczęśliwą rzecz, którą w ważnych chwilach masz przy sobie?
Raczej nie. Kiedyś na zawodach w siatkówkę wybrałam koszulkę z numerem 5, bo w horoskopie było napisane, że to moja szczęśliwa cyfra. Moja drużyna zajęła trzecie miejsce, z czego jestem niezmiernie dumna, lecz nie sądzę, że przyczyniła się do tego cyferka 5.

10. Boisz się życia? Dlaczego tak, dlaczego nie?
Boję się i nie boję. Życie jest piękne i potrafi zaskakiwać, lecz nie zawsze pozytywnie.

11. Dlaczego blogujesz? Czego potrzebujesz od blogowania?
Założyłam bloga, bo potrzebowałam swojej własnej przestrzeni w sieci, gdzie mogłabym pisać i wyrażać swoje zdanie na różne tematy. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez tego kawałka mojego internetu. Tyle tu moich słów, żalów, przekonań, iż ta cyberprzestrzeń stanowi część mnie.



Czytaj więcej >

Send me letter

Jakiś czas temu wpadłam na pomysł listownej wymiany. Nie pamiętam już co mnie wtedy natchnęło, ani skąd przyszedł mi do głowy ów pomysł, ale był to jeden z lepszych w moim życiu. Nie byłam (i nadal nie jestem) obeznana w stronach internetowych, które umożliwiają korespondencję. Nie rozumiem na jakich zasadach one działają i po co się tam rejestrować? W moim przekonaniu nie jest potrzebne nic poza skrawkiem papieru, czegoś do pisania, koperty, znaczka i oczywiście adresata. Z tym ostatnim było najgorzej. W dobie Internetu nie jest łatwo znaleźć kogoś chętnego do analogowej wymiany listownej. Jednak Monia się łatwo nie poddaje. Zaczęłam szukać i pytać, ale nie byle kogo! Na pierwszy rzut szli blogerzy, z którymi już od dłuższego czasu wymienialiśmy komentarze. Z racji regularnych odwiedzin na blogach wiedzieliśmy już o sobie co nieco, dlaczego by więc nie zaproponować im bliższego poznania? Wiadomo, na blogu nie wszyscy wszystko piszą, prywatna korespondencja to co innego. Pytałam więc. Jak można się domyśleć spotkałam się z odrzuceniem propozycji i to nie raz, lecz moje listowne aspiracje znalazły w końcu pozytywny odzew!

Od ponad półtora roku regularnie koresponduję z dwoma dziewczynami. Klara przez ten czas przysłała mi 17 listów, w tym dwie olbrzymie kartki urodzinowe i kilka pocztówek! Od Lennyk dostałam już 18 po brzegi wypełnionych kopert, z różnymi niespodziankami w środku! Międzyczasie zaczęłam skromną korespondencję z clemeent (12 przepięknie ozdobionych kopert), a od niedawna również z Anią, która również nie pozostawi pustego miejsca na papierze, wypełniając je uroczymi rysunkami (8 listów, w tym jedna paczuszka). Do dziewczyn od teraz dołącza jeszcze Bobik, z czego niezmiernie się cieszę!
Ktoś by pomyślał, że na koperty i znaczki wydam majątek, a nad odpisywaniem wylewam za dużo czasu. Owszem, nie zaprzeczę, ale uwierzcie, że nic Wam tak nie upiększy dnia i nie poprawi humoru jak list zaadresowany właśnie do Was!  Ktoś chętny do listownej wymiany? :)

Zima zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią kilka ciekawych wydarzeń! Pomału trzeba się ubezpieczać przed nadchodzącym mrozem, ale przyda się też kilka innych kobiecych gadżetów, których w szafie i w kosmetyczce nigdy za wiele! ;)
1. czapka z pomponem 2. kurtka lub płaszczyk 3. czerwona/bordowa i pudrowo-różowa szminka
4. czarne botki 5. duża torba 6. zwyczajne buty na obcasie 7. rękawiczki, najlepiej na sznurku


1. Gdybyś mogła  posiąść ot tak jakąś umiejętność, jaka umiejętność by to była?
Chciałabym umieć szybko się uczyć, bez zbędnego siedzenia nad książkami. Po prostu czytam, zapamiętuję i już do końca życia pamiętam. Nierealne, ale właśnie taką umiejętność chciałabym posiadać.

2. Możesz wymyślić sobie towarzysza wspaniałej, długiej wyprawy, a ten zmaterializuje się u Twego boku. Jaki byłby to towarzysz?
Przychodzą mi na myśl same postacie z bajek. Przez chwilę pomyślałam o Dzwoneczku, później o Olafie z "Krainy Lodu" (wiecie, tan przezabawny bałwanek), a nawet osioł ze Shreka przewinął mi się przez głowę. Prawda jest taka, że towarzysz wspaniałej i długiej wyprawy zwanej życiem może być tylko jeden.

3. Przyznałaś się komukolwiek ze swoich znajomych, że masz bloga czy utrzymujesz to w ścisłej tajemnicy, by nikt nie czytał Twoich zapisków?
W zamierzchłych czasach prowadziłam bloga anonimowo, lecz stało się to dla mnie bardzo uciążliwe, gdyż trudno wtedy pisać w pierwszej osobie. Stopniowo ujawniałam tutaj swoją osobę. Dla mnie był to przełom. Nie było łatwo powiedzieć przyjaciołom, którzy myśleli, że wszystko o mnie już wiedzą "hej, nie wiem czy wiesz, ale od roku prowadzę bloga". Tak więc nic nie mówiłam. Dowiedzieli się sami i byli tym zachwyceni. Dalsi znajomi, a nawet obcy ludzie ze szkoły chyba poczuli mały respekt. Kiedy poszłam do nowej szkoły, jasno i otwarcie przyznawałam się do bycia blogerką. Ludzie chcieli adresy, co chwilę pytali o nowe posty, czym się inspiruję itd. Teraz moje małe grono przyjaciół zagląda tu regularnie, tyle jestem pewna :)

4. Masz w swojej szkole jakiegoś ciekawego nauczyciela (z własnego doświadczenia wiem, że to bardzo prawdopodobne)? Jeśli chcesz, rozpisz tu jego portret psychologiczny!
Profesor R. - uczy mnie przedmiotów zawodowych, a raczej powinien, bo dosyć rzadko to robi. Na jego lekcjach dowiemy się jak rozwiązywać matematyczne równania, kim była Wernyhora na "Weselu", co jego sąsiad robił dwa dni temu w nocy, podzieli się z nami wspomnieniami z wojska, ze studiów i z życia rodzinnego, pokaże jakie płytki układa w kuchni, a na koniec zwieńczy wszystko zabawnym sucharem.



5. Gdybyś wskoczyła do telewizora i mogła wypowiedzieć jedno zdanie do widzów, jakie zdanie by to było?
"Żyj i pozwól żyć" - pozostawiam Wam to do własnej interpretacji.

6. Co kojarzy Ci się ze słowem "maltryk" (które być może nie istnieje...)?
Tak myślę i myślę i mam przed oczami troty, trochę piasku i wodę w wiaderku, czyli moja zabawa z dzieciństwa, kiedy to próbowałam sklecić coś z niczego. Zawsze wychodziła taka bezkształtna i bezimienna kupa, teraz ta kupa przyjęłaby nazwę "maltryk".

7. Możesz coś wybudować za pomocą myśli... co to jest?
Mój własny wymarzony dom, w którym w przyszłości zamieszkam! Z drewnianymi ścianami od zewnątrz, zawsze ciepły i przytulny. Z wielkimi majestatycznymi drzwiami, po przekroczeniu których ukazuje się nam wielki, ciemny  przytulny salon. Na środku, obok masywnego dębowego stolika, będą stać skórzane fotele. W rogu kominek, a przed nim sztuczne futro i stałe miejsce na choinkę bożonarodzeniową. Nowoczesna kuchnia ze zmywarką i srebrną lodówką, ale poza tym cała w klasycznym drewnie. Łazienka. a po środku niej owalna wanna na złotych nóżkach. Wielkie lustra, wielkie umywalki... Masywne schody prowadzące do mojej sypialni i pokojów dzieci. Na ścianach korytarza ogromne regały z książkami, a pomiędzy nimi malutki stolik ze stosem książek i wygodnym fotelem. W sypialni ogromne łóżko, a na nim duże poduchy przykryte satynowym materiałem. Po bokach skromne lampki, dające półmrok, a na przeciwko łóżka pusta ściana, na której emitowane będą nocne seanse z rzutnika po drugiej stronie. Ooo tak :)

8. Jak często korzystasz z internetu w celach blogowych?
Prawie codziennie. Posty dodaję rzadko, ponieważ piszę je na raty, ale staram się zaglądać tu jak najczęściej, kontrolować sytuację i komentować Wasze blogi.

9. Wybierasz miesiąc bez słodyczy czy internetu?
Zdecydowanie bez słodyczy, tym bardziej, że pomału się od nich odzwyczajam (ten wczorajszy 3bit się nie liczy). Miesiąc bez słodyczy na pewno dobrze by mi zrobił.

10. Czy napiszesz w tym pytaniu swój monolog wewnętrzny? Przy odpowiedzi "tak" proponujemy to tu zrobić!
Ale ze mnie szczęściara, jest piątek, inni wylewają swoje poty nad sprawdzianem z geografii, a sobie siedzę w domku, nadrabiam serialowe zaległości, słucham ulubionego radia i regeneruję zmęczone mięśnie i psychikę. Na dworze świeci słońce, prawie z zenitu. Powinnam się uczyć angielskich słówek, ale wolę poczytać książkę, odpisać na zaległe listy i zacząć pomału rozplanowywać miejsce w walizce. Boli mnie kręgosłup i wszystkie kończyny, ale to nie zepsuje mi tego pięknego dnia. Za chwilę idę robić obiad. Danie na dziś: ogórkowa!

11. Słyszysz rozdzierający krzyk za oknem o północy, który wyrywa Cię ze snu. Co robisz?
Po pierwsze, zapewne się nie obudzę. A jeżeli już to idę spać dalej. Cokolwiek by to nie było, nie zedrze mnie z łóżka o tej godzinie.


Rozwód rodziców? Błędy przeszłości? Fałszywi znajomi? Niespełnione ambicje? Porzucone marzenia? Zranione serca? A może wszystko na raz? 


Rodzice pomimo rozwodu zachowują dobre relacje. Dla Ronnie to najgorsze przekleństwo, bo matka ciągle zachęca ją do odbudowania kontaktów z ojcem. Najbliższe wakacje nastolatka musi spędzić w towarzystwie taty i młodszego brata. Na drugim końcu Stanów nie ma żadnych znajomych. Nie zna tam nikogo, ale szybko się zaprzyjaźnia z miejscową ćpunką i jej chłopakiem. Wpada także w oko jednemu z największych przystojniaków - Willowi, co sprawia, że staje na celowniku mściwości zazdrosnych o niego dziewczyn. 


Ronnie nie jest zainteresowana jego osobą, ale kiedy znajoma ćpunka podstępnie wykorzystuje ją i wpada w kłopoty może liczyć tylko na otaczających ją mężczyzn. Ronnie jest muzycznie uzdolniona. Jako dziecko grała na pianinie, lecz po rozwodzie rodziców porzuca muzykę. Teraz stoi przed poważnym wyborem studiów, a list z Julliard nie ułatwia decyzji. Międzyczasie jej relacje z Willem postępują. Chłopak pokazuje jej inny świat. 


Will jest bajecznie bogaty, ale wstydzi się tego. Jego rodzina nie jest szczęśliwa, dlatego woli pracować, albo spędzać czas z Ronnie. Widują się bardzo często, lecz pomimo szczerości ich uczucie Will zataja przed dziewczyną pewną ważną sprawę, dotyczącą jej ojca, która po pewnym czasie wychodzi na jaw i niszczy wszystko, co było pomiędzy nimi. Ronnie udaje się odbudować relacje z ojcem, a wspólne zamiłowanie do muzyki w końcu przekonuje ją do zagrania pierwszej piosenki od bardzo wielu lat. Dziewczyna jest rozdarta pomiędzy dwoma bardzo ważnymi dla niej mężczyznami. Pod koniec wakacji tata wyznaje jej prawdę i prawdziwą przyczynę, dla której ostatnie dwa miesiące spędziła właśnie z nim. 


Czytaj więcej >

Selfietag

Zacznę może od długo przekładanego tagu, do którego zainspirowały mnie: Marta i Bobik. Selfietag podobnie jak wiele innych blogowych tego typu zabaw polega na zadawaniu pytań i odpowiadania na nie, a że tym razem pytania były nieco bardziej rozwinięte i nie ingerowały w moje prywatne sprawy bezczelnym zapytaniem o ulubiony kolor stwierdziłam, że i ja z chęcią udzielę niebanalnych odpowiedzi. Odpowiedzi udzieliłam banalnych, trudno. Niemniej jednak celem tego tagu jest przybliżenie Wam mojej skromnej osoby (wniosek z tego taki, iż również banalnej), a więc zapraszam do zapoznania się z treścią.

1. Jaka jest twoja najlepsza cecha fizyczna?
Nie umiem i nie lubię oceniać sama siebie, dlatego nie wiem. Wiele rzeczy mi się we mnie podoba, ale to działa na zasadzie braku kompleksów. Nie potrafię wskazać pojedynczej cechy fizycznej, to raczej całokształt wpływa na moje poczucie własnej wartości.

2. Gdybyś mógł odwiedzić jakiekolwiek miejsce na Ziemi, to gdzie byś pojechał?
Marzę o podróżowaniu i szczerze powiedziawszy chciałabym zwiedzić cały świat! Jest tyle pięknych miejsc, które chciałabym zobaczyć na własne oczy i doświadczyć na własnej skórze. W przyszłości chciałabym móc odwiedzić przede wszystkim Meksyk i Australię.


3. Co potrzebujesz, żeby poczuć się lepiej, gdy jesteś chory?
Przede wszystkim świętego spokoju. Lubię kiedy się o mnie troszczą, ale nadmierne zainteresowanie moją osobą bardziej męczy niż pomaga. Do wyzdrowienia potrzebuję jedynie herbatki z cytrynką i dobrej książki.

4. Jaką jedną poradę dałbyś młodzieży i dlaczego?
Sama zaliczam się do młodzieży i jeszcze życiowo doświadczona za bardzo nie jestem. Mimo wszystko chciałabym apelować do moich rówieśników żeby nie podążali za światową modą i byciem trendy. W dzisiejszych czasach bycie oryginalnym oznacza przede wszystkim bycie sobą, dlatego uważam, że warto postępować zgodnie ze swoim sumieniem i przede wszystkim nie wstydzić się tego! 

5. Jak myślisz, jakimś zwierzęciem byłeś w swoim poprzednim wcieleniu?
Reinkarnacja? No cóż katolik też może się w to pobawić.. Tak więc wydaje mi się, że byłam psem. Tak, na pewno byłam psem.

6. Co byś zmienił, gdybyś cofnął się w czasie?
Nic. Moje życie od samego początku toczy się w dobrym kierunku. Nawet kiedy były chwile słabości, nie żałuję ich. Wszystkie błędy wpłynęły na całokształt mojej osobowości. Dzięki temu jestem teraz jaka jestem.

7. Co robisz dla rozrywki w weekendy?
Spotykam się z chłopakiem i to jest moja jedyna stała rozrywka. Oczywiście czasem wypadnie jakaś impreza, wizyta u babci, wypad na miasto, ale po całym tygodniu zabiegania nic tak nie cieszy jak leniuchowanie przy boku mojego mężczyzny.

8. Co denerwuje Cię w miejscu, którym pracujesz?
Potraktuję pracę jako naukę, a że moja szkoła wad jako tako nie ma, to zwalę winę na nauczycieli, bo jest kilkoro takich, którzy po prostu działają mi na nerwy. 

9. Nie mogę żyć bez...
Tlenu (czyt. Miłości Mojego Życia), przyjaciół, książek, jedzenia - tak niewiele mi do życia potrzeba i tak wiele zarazem.

10. Jakbyś mógł mieć jedną super moc, to jaka by ona była?
Nie kręci mnie czytanie w myślach, ani żadna czapka niewidka. Super moc, która naprawdę by mi się w życiu przydała to umiejętność wyrabiania się w czasie (bo z tym u mnie ciężko), ewentualnie możliwość wydłużania doby, bo 24 godziny to zdecydowanie dla mnie za mało.


Kochani nazbierało się kilka filmów, których swoją drogą dawno tutaj nie było. Tak więc oto pomyślałam, że podzielę się z wami kilkoma pozycjami (nawet nie czuję, że rymuję), które są - lub niekoniecznie są - godne polecenia. Może na dobry początek coby Was nie zanudzić przytoczę tylko cztery tytuły. Tym razem obracać się będziemy w tematyce komediowej. Na pierwszy rzut idzie:



Druga część (pierwszej nie miałam okazji obejrzeć, ale to nie wpłynęło na mój komfort oglądania, gdyż filmy nie są powiązane) komedii typowo policyjnej. Dwaj przyjaciele po fachu dostają za zadanie wykryć narkotyk krążący w okolicach koledżu. Aby akcja przebiegła szybko i sprawnie policjanci pod przykrywką nowych uczniów trafiają do szkoły wyższej i rozpoczynają nowe studenckie życie. Jeden z nich wkręca się w to tak bardzo, iż zdaje się zapomnieć o powierzonym zdaniu, drugi z kolei nie potrafi udawać wyluzowanego uczniaka i z uporem prowadzi śledztwo. W pewnym momencie zachowania policjantów ostro ich poróżnią. Przyjaźń stanie się zachwiana, ale jak się okaże, tylko razem mogą rozwiązać narkotykową zagadkę.
Moim zdaniem: W filmie nie zabrakło tego, czego najbardziej oczekiwałam czyli zaskakujących akcji i pozytywnego humoru. W niektórych momentach popłakałam się ze śmiechu, co nie jest częste, kiedy oglądam amerykańskie komedie. Film nie należy do wygórowanych pod względem merytorycznym. Można wypatrzyć kilka błędów, ale nie są one rażące. W produkcji nie znajdziemy głębokich przemyśleń, ani typowo życiowych wniosków, niemniej jednak moda na motto została zachowana.


Ta brzydka i gruba - mowa tu o przyjaciółce na posyłki, którą jest Bianka. Stereotyp "przyjaciółek" szerzy się w amerykańskich liceach, lecz główna bohaterka nic o tym nie wie. Bianka jest mądrą i pewną siebie uczennicą, która co prawda urodą nie grzeszy, lecz nadrabia luzackim charakterem. Od swoich najlepszych bliskich i oddanych koleżanek dowiaduje się także, że jest the duff, czyli osobą poniżaną, wyśmiewaną i nieświadomie wykorzystywaną. Jej "przyjaciółki" potrzebują kogoś takiego, żeby wypaść lepiej na jej tle, a także żeby mieć punkt zaczepienia jeżeli ktokolwiek chciałby do nich dotrzeć. Kiedy Bianka dowiaduje się, że jest wyśmiewana postanawia zmienić swoje życie kosztem prywatnego życia. Znosi wszelkie upokorzenia, ale wytrwale i z zapałem brnie do celu, chcąc dorównać swoim koleżankom.
Moim zdaniem: Film jest całkiem przyjemną komedią z lekkim romantycznym zabarwieniem. Był wybrany do obejrzenia przez całkowity przypadek. Nie spodziewałam się wielkiego wow, więc się nie rozczarowałam. Dało się poczuć typowy amerykański humor typowych amerykańskich nastolatków. Na długi jesienny wieczór jak znalazł.


... przez okno i zniknął (tak brzmi cały tytuł). Jak można się domyślić głównym bohaterem będzie tytułowy stulatek, czyli Allan Karlsson. W swoje setne urodziny, Allan wyskakując przez okno, ucieka z domu spokojnej starości, wierząc, że nigdy nie jest za późno, aby zacząć wszystko od nowa. Nie stanowi to dla niego problemu, ponieważ mężczyzna cieszy się doskonałym zdrowiem. Pierwsze niestandardowe posunięcie seniora inicjuje kolejne nieprawdopodobne zdarzenia. W ręce Allana przez przypadek trafia walizka pełna pieniędzy, później z kolei staruszek ma do czynienia z bandą motocyklistów, którzy w efekcie doprowadzają go do słonia-cyrkowca. Mężczyzna wiele przeżył, ale śmiem podejrzewać, że jeszcze nigdy nie spotkał gangstera-choleryka, ani najbardziej flegmatycznego policjanta świata. Setne urodziny są dla Allana początkiem życiowej przygody, dzięki której podróżował po świecie, wykonywał tajne misje i zawarł znajomości z ważnymi osobowościami.  
Moim zdaniem: Komedia tak niedorzeczna, że aż prawdziwa. Groteskowa fabuła sprawia, że podziwiając solenizanta, widz nabiera chęci do życia. Niecodzienny humor, który nadaje główny bohater potrafi rozweselić każdego, chociaż nie jest on piorunujący... Film potrafi zmotywować i nakręcić do działania z lekkim ironicznym optymizmem.


Jest w naszej galaktyce rzecz, która jest przedmiotem pożądania niejednego złego i dobrego. Każdy chce go mieć i wykorzystać jego wielką moc do swoich niecnych celów. Z grubsza o to się w tym wszystkim rozchodzi. Peter Quill znany we wszechświecie jako zarozumiały awanturnik kradnie tajemniczy przedmiot i natychmiast jego osoba staje się centrum zainteresowania. Ronan, którego ambicje zagrażają całemu światu, stawia sobie za cel dopadnięcie Petera i odbicie cennego przedmiotu. 
Moim zdaniem: Fabuła dosyć przeciętna: kosmos, dobrzy i źli bohaterowie walczą przeciwko sobie, chcąc zdobyć coś cennego i przejąć władzę nad światem. Tylko, że tym razem ci właśnie bohaterowie dodają +100 punktów do całokształtu. Słowo daję, że są najlepszym elementem produkcji! Rozwalają humorem i niebanalnym dialogiem. Zagrożenia i opresje nakręcają ich poczucie humoru jeszcze bardziej. Tak właśnie wyobrażam sobie strażników czuwających nad naszą galaktyką. Film jak najbardziej godny polecenia! 
Czytaj więcej >

Kasting na mężczyznę idealnego

Kiedy byłam małym brzdącem podczas wakacji codziennie rano oglądałam bajki na jedynce. Co by się nie działo musiałam rozpocząć dzień z moimi ulubionymi bohaterami. Z tamtego okresu szczególnie jeden z nich zapadł mi w pamięć. Mały sprytny, ale przede wszystkim szalenie odważny Egipcjanin, który by zaimponować córce faraona stawiał czoła samemu bogowi zła. Papirus - tytułowy bohater, który nie wyglądem, a charakterem uwiódł moje serce.
Zastanawiacie się pewnie do czego zmierzam? Dlaczego o tym piszę? Już wszystko tłumaczę. Pewnego deszczowego dnia idąc przez piękne, ale już znienawidzone przeze mnie miasto Rzeszów napotkałam pewną kobietę. Zaczepiła mnie, pytając o drogę na nieznaną mi ulicę. Była kompletnie zagubiona i nie wiedziała gdzie jest, mimo że stała pod Galerią Rzeszów, skąd widać każdą stronę świata, oraz większość charakterystycznych punktów orientacyjnych. Powiedziałam, że nie umiem jej pomóc, bo ulic w tym mieście to ja nie znam... Uśmiechnęła się do mnie szyderczo, ale szczerze i wymamrotała coś pod nosem. Ja poszłam w swoją stronę, a ona nadal przez dobrych kilka minut kręciła się pod rzeszowskim centrum i zastanawiała się jaki kierunek obrać.
Właśnie wtedy znienacka napłynęła do mojej głowy myśl: kobieta kompletnie zagubiona, stoi w centrum miasta, wśród pędzących ludzi... To byłby idealna bohaterka nowego opowiadania! Co prawda tematu ani żadnego kontekstu jeszcze nie wymyśliłam, ale myśl by pisać o kimś "zacofanym" uczepiła się mnie jak rzep psiego ogona.
Po powrocie do domu miałam już główny zarys mojego zacofanego bohatera. Z grubsza przemyślałam też historię jego zacofania. Podświadomie nadałam mu męską płeć (zawsze chciałam postawić się z tej drugiej strony, a poza tym uważam, że opowiadań/książek gdzie głównymi bohaterkami są kobiety jest zdecydowanie za dużo). Temu nieukształtowanemu jeszcze mężczyźnie nadałam imię Wolfram. Podobno to jakiś metal, ale ja nazwę tą i historię z nią związaną poznałam od całkowicie innej (miłosnej) strony.
Już kiedyś pisałam opowiadania... Zawsze było to spontaniczne i niezaplanowane. Skutkiem takiego pisania był chaos. Pogubiłam się w wydarzeniach, postaciach i relacjach między nimi. Tym razem chcę by było inaczej. Dlatego właśnie zamierzam szczegółowo określić charakter i wygląd głównego bohatera, ale i także pochodzenie, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Wolfram będzie człowiekiem inspirowanym na postaciach już istniejących. Myślę, że kiedy zespole w całość kilka ciekawych osobowości, wyjdzie z tego całkowicie nowy i interesujący również dla Was bohater. Przyjmijcie go proszę z otwartymi ramionami :)

Lista dawców cech idealnych dla Wolframa nie będzie długa. No to zaczynamy!

Troy Bolton! 

Znany, uwielbiany, podziwiany, wychwalany i wynoszony na szczyty przez nastolatki na całym świecie. Za co go tak kochały? Za głos, taniec, kocie ruchy, a przede wszystkim romantyczną duszę i tą czuprynę włosów? Tak :)
GRA: w kosza
APARYCJA: Dobrze zbudowany i wysportowany,  nawet przepocony wygląda świetnie, a garniturki leżą na nim idealnie.
STOSUNEK DO KOBIET: kocha i szanuje swoją jedyną, pierwszą i ostatnią. Mimo nieporozumień nigdy nie potrafił się na nią gniewać. Niestety zbyt potulny nawet osób go denerwujących.

Christopher Wilde

To już mniej znany, ale równie przystojny facet. Fakt faktem, z charakteru do ideału mu daleko, ale dla tych oczu się wszystko wybaczy ;)

GRA: na gitarze + śpiewa!
APARYCJA: luzak i szpaner, założy nawet śmierdzący rybami kapelusz byleby fajnie wyglądać (czyli zachowanie większości nastolatków, a także pozostałych osobników chodzących po tej Ziemi ;) Fakt faktem, wygląda rewelacyjnie! Do tego te oczy... Dla nich można wszystko wybaczyć!
STOSUNEK DO KOBIET: jak dziewczyna to tylko sławna i bogata żeby można było się z nią pokazać! Gwiazda muzyki pop nie może się przecież zadawać z przeciętną dziewuchą... tylko, że w tym przypadku to nie on pokazuje się z nią, ale ona z nim.

 Robbie

Tego człowieka znają już nieliczni. Sama już nie pamiętam nazwiska tego bohatera (o ile zostało w ogóle wspomniane). Lecz nie można się skupiać na takich drobnostkach, kiedy słyszy się jego aksamitny głos i podziwia oczy, od których niełatwo odciągnąć spojrzenie.
GRA: na basie w boybandzie Sztywne Dylany
APARYCJA: Czy Wy widzicie te oczy? Bosz! Podobnie jak w przypadku Christophera serce mi mięknie, a kolana mam jak z waty...
STOSUNEK DO KOBIET: Nie ma to jak być szczerym do bólu i napisać piosenkę o swojej dziewczynie pt. "Wredna ździra w mundurku". Co prawda, ten sam Robbie sprawia później, że dziewczyna w końcu zaczyna wierzyć w siebie i jest przy nim sobą - szczęśliwą wariatką.

Kovu

Mój ulubiony bohater z filmu animowanego to Kovu. Jako dziecko za każdym razem, kiedy oglądałam tą bajkę, podziwiałam jak jego zła natura przeradza się w iście królewski charakter. Wszyscy od maleńkości wmawiali mu, że zostanie królem, ale on wolał biegać po pustyni i straszyć biedne zwierzęta. Wpajali mu, że zniszczy ten ład i porządek, a on bronił go własną piersią. To się nazywa postawa godna prawdziwego lwa!
Gra: rodzeństwu na nerwach
Aparycja: Monia lubi dostrzegać drobne różnice i detale, a ten lew zwyczajnie nie wygląda... Ma ciemniejszą "karnację", zadziorny uśmieszek i intrygujące mnie w dzieciństwie znamię.
Stosunek do kobiet: Co jak, co, ale ten futrzasty dżentelmen wie jak zdobyć lwicę. I nie zarzuca żadnymi sprośnymi tekstami, ani nie wybija się na pierwszy plan. Nie chce nawet zwracać na siebie niczyjej uwagi. Jest po prostu sobą.

Mustang z Dzikiej Doliny

To jest dopiero postać godna naśladowania! Hardy koń nie da się tak łatwo złamać, szanuje rodzinę, jako przywódca stada poświęca własne zdrowie i życie w obronie reszty. Broni ich zawzięcie, a nawet kiedy nieplanowanie opuszcza nie daje nikomu za wygraną. Mustang ma w życiu tylko jeden cel. Być wolnym.
Gra: niestety nie gra, ale tańczy, skacze i lata!
Aparycja: Smukła, wysportowana sylwetka... Długa lśniąca grzywa... żadna klacz nie pogardzi ;)
Stosunek do kobiet: Mimo gonitwie za wolnością o dziwo zakochuje się. Jednak wybranka jego serca w niczym go nie ogranicza, a daje jeszcze większe poczucie przynależności do świata i stada, miłość, szczęście oraz stabilność. Od tej pory Mustang już wiedział, gdzie jest jego miejsce na ziemi.

 Marcin Kaszuba

 Tym razem przedstawiam Wam serialowego kobieciarza, który podświadomie flirtuje z każdym napotkanym osobnikiem płci pięknej. Marcin Kaszuba to dziany prawnik, który skromny nie jest, a swoim urokiem wygrał nie jedną rozprawę sądową.
Gra: na pianinie
Aparycja: Wspominałam już, że lubię panów w garniturkach? A więc lubię panów w garniturkach. Do tego ten flirtujący wyraz twarzy, który posyła każdej kobiecie i przystojniak jak znalazł.
Stosunek do kobiet: tego człowieka jest iście irytujący. Na początku oświadczył się swojej byłej, która go rzuciła, po czym rozmyślił się, bo zdał sobie sprawę, że kocha inną. Ale do tej pory nie powiedział nikomu o swoim uczuciu, a kobieta jego życia co chwilę przemyka mu koło nosa, kiedy on podrywa koleżanki. Z całego serca kibicuję mu żeby w końcu odważył się wyznać miłość tej jedynej, ale z drugiej strony współczuję dziewczynie nowego faceta.
Bohaterów, których mogłabym tak opisywać mam na liście trochę i jeszcze więcej, ale na jej czele znajduje się nie fikcyjna postać, ale człowiek z krwi i kości, którego osobiście znam. A raczej ciągle poznaję. Teoretycznie nawet nie wiem jak ma na imię, ale to nie przeszkadza mi w spędzaniu z nim czasu. Po pierwszym zamienieniu kilku słów stwierdziłam, że będzie on idealną inspiracją, bym mogła tchnąć życie w Wolframa.
Nieogarnięty, ale twardo stąpający po ziemi.
Towarzyski, ale nie zabiegający o uwagę.
Miły, ale szczery w swoich działaniach.
Pewny siebie i swoich przekonań.
Dzielący się sobą.
Nie dbający o detale.
Odważny.
Z pasją, której się oddaje i pokazuje ją innym.
Wprost mówiący o sobie.
Czyli taki, jak Wolfram.
Czytaj więcej >

Szczęście

Życie. Na początku mały pierwiastek wielkości ziarna grochu. W łonie matki powiększa się i nabiera kształtu. Przez dziewięć miesięcy rośnie pod sercem kobiety i opieką mężczyzny. Nie zdaje sobie jeszcze z tego sprawy, ale jest przez nich kochany z mocą równą miliardom uścisków i pocałunków oraz wielu zbliżeń rodziców. W końcu powstał dzięki aktowi miłości. Mały człowiek rośnie i nabiera ludzkich zdolności. Słyszy głos matki, taki delikatny i subtelny. Czuje dotyk ojca, który z czułością głaska brzuszek kobiety.  W końcu musi wyjść na światło dzienne i pcha się na powierzchnię, gdzie wszyscy go oczekują. Sprawia ból kobiecie, ale ma prawo. Ma prawo żyć.
Mały człowiek rośnie pod opieką kochających rodziców. Karmią go, myją, usypiają. Są przy nim zawsze, nawet kiedy tego nie potrzebuje. Czuwają by maleństwu nie stała się krzywda. Mamusia spędza z dzieckiem całe dnie, a tatuś zarabia na drogie pampersy. Wieczorem, kiedy wraca do domu, czule wita się z żoną i przejmuje obowiązki nad małym człowiekiem. Często zdarzają się nieprzespane noce.  Rodzice mają już dość nieustępliwego płaczu, ale ostatkiem sił zwlekają się z łóżka, by przewinąć, nakarmić i przytulić owoc ich wspólnej miłości.
Pomału zaczyna sam się przemieszczać. Raczkuje, a pewnego dnia o własnych siłach wstaje na nogi i biegnie z wyciągniętymi rączkami, wołając „mama mama”. Najszczęśliwsza mama pod słońcem bierze malucha na ręce. Jest z niego taka dumna! Tatuś czasem rozpieszcza małego człowieka, kupując mu kolejną zabawkę i słodycze, a później się dziwi, że maluch nie zje obiadku mimo, że macha mu łyżką przed nosem udając samolocik.
Przychodzi w końcu moment, kiedy małego człowieka trzeba wypuścić z gniazda. Pierwszy dzień w szkole to stres nie tylko dla ucznia. Jakże przejęci są rodzice! I właśnie wtedy zaczyna się wczesne wstawanie z łóżka, przygotowywanie do stresującego dnia w szkole i odprowadzanie. Ileż to razy mama przed wyjściem dziecka z domu powtórzy „Skarbie, będzie dobrze” i cmoknie w czółko, a tata klepnie w ramię i powie „Bądź twardy!”. Mały człowiek idzie do szkoły dumny, że ma takich rodziców. Dzięki nim ma odwagę stawić czoła przeciwnościom losu. W szkole poznaje kolegów i przeżywa swoje  pierwsze wzloty i upadki. Nie raz wróci do domu ze zwieszoną głową i pokaże mamie jedynkę w zeszycie. Konsekwentna mama wtedy spędza popołudnie z dzieckiem i jego książkami, by na drugi dzień mógł się pochwalić tacie piątką z minusem.  
Kilka lat później młody człowiek zaczyna się buntować. Myśli, że jest już dorosły i nie potrzebuje opieki. Wymyka się z domu, nie wraca o umówionej godzinie, przysparzając rodzicom wiele zmartwień. Chce im udowodnić, że zna już życie i zrobi ze swoim co mu się podoba. Ale kiedy wpada w kłopoty może tak naprawdę liczyć tylko na rodzinę. Zawdzięcza im wszystko, ale jako młody człowiek wstydzi się do tego przyznać. Chce być wolny, ale nie wie jeszcze, co to znaczy prawdziwa wolność.  Złości się kiedy tata odetnie mu Internet, a mama zabroni iść na imprezę.
W pewnym momencie młody człowiek przechodzi metamorfozę. Zaczyna doceniać pomoc rodziców. Wie, że komputer, czy imprezy to nie wszystko. Uświadamia sobie co go tak naprawdę w życiu kręci i zaczyna iść w kierunku swoich marzeń. Stoi na rozstaju dróg i musi podejmować ważne decyzje. Często wspomaga się opinią rodziców. Oni wspierają go ile mogą. Inwestują w jego przyszłość. Są zawsze kiedy ma na głowie dużo nauki, by pomóc rozwiązać mu trudne zadnie. Pomagają mu wkraczać w dorosłe życie. Powiedzą ciepłe słowo, kiedy  przeżywa miłosne rozterki i będą dumni kiedy syn/córka przyprowadzi do domu swoją pierwszą miłość.
To wszystko nazywa się szczęście.
Kwiecień w obiektywie :)
Moje szczęście jest nieograniczone. Wszelkie pozytywne momenty składają się na jeden wielki uśmiech! Mam dom, mam rodzinę, mam przyjaciół i mam miłość. Jestem taka bogata!
Każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem i szansą, by po raz kolejny dać świadectwo swej wspaniałości. Każdy poranek, niezależnie od tego czy słoneczny, czy pochmurny, jest powodem dla którego zmuszam się do wstania z łóżka i wyjścia z domu. Każda lekcja jest powodem, dla którego wpajam wiedze. Każde spotkanie ze znajomymi jest idealną okazją do rozmowy i uśmiechu. Każda chwila w domu jest dobrym powodem do spędzenia czasu z rodziną, pomocy mamie i tacie, ale i odpoczynku. Każdy słoneczny dzień zachęca mnie do aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu, a pochmurny daje czas, którego zwykle brakuje na czytanie książek, czy oglądanie filmów. Mam marzenia, które motywują mnie do działania i nie pozwalają siedzieć w miejscu. To się nazywa szczęście.
Miałam cudowne dzieciństwo, pełne zbaw i radości.  Nie obyło się bez upadków, ale to pozwalało mi na wzloty. Mam cudowne życie przy boku ludzi których kocham i którzy kochają mnie. To się nazywa szczęście.

Jakiś czas temu zostałam nominowana do blogowego tagu przez Pol@. Chyba przyszedł czas na odpowiedzenie na pytania! :)


 Jesteś księżniczką uwięzioną w wysokiej wieży, której pilnuje smok. Czekasz na księcia na białym koniu? Postanawiasz wykorzystać sytuację i zrobić sobie długie wakacje od szkoły? A może robisz coś, żeby się wydostać? Jeśli tak, to jaki masz plan ucieczki?
Zdecydowanie czekam na księcia! Ze smokiem pewnie bym się zaprzyjaźniła, ale nie wyszłabym z tej wieży bez asysty przystojniaka, który miałby odwagę stanąć oko w oko ze smokiem - moim przyjacielem - i zaszczyt wyprowadzić mnie z niewoli. 
Jaka jest Twoja ulubiona reklama? Uzasadnij, oczywiście:)
Już dawno nie oglądałam telewizji, więc nie jestem na bieżąco, ale jest taka jedna "majo majo" :D
Bierzesz udział w konkursie ,,Master Chef" i ostatnim zadaniem, które dzieli Cię od wygranej, jest ugotowanie najdziwniejszej potrawy, jaka przyjdzie Ci do głowy. Co ugotujesz?
Hahahah, to się nigdy nie wydarzy! :D Ja i gotowanie? W moim przypadku nadzwyczajna potrawa to jajecznica ;)
Jesteś starożytnym Grekiem i chcesz poznać swoją przyszłość. Idziesz więc do wyroczni delfickiej i pytasz o swoje dalsze losy. Odpowiedź pytii jak zwykle jest pokrętna- mówi coś o żółwiach, puchatych kapciach, fioletowych krowach, wrednym Zeusie, winogronach, złotym delfinie i cyklopach. Wychodzisz z mętlikiem w głowie, ale starasz się wyłowić z tego jakiś sens. Jak myślisz, co miała na myśli wyrocznia? Trzeba traktować jej słowa dosłownie, czy może to wielka metafora? Co czeka Cię w przyszłości?
Zapewne chodziło to, że w tym roku na gwiazdkę dostanę puchate kapcie z głową żółwia i czekoladę milka! Przypuszczam, że wredny Zeus to święty Mikołaj. Winogrona? Chyba będę się zdrowo odżywiać. Złoty delfin spełni moje wszystkie marzenia, a o cyklopach udam, że nie usłyszałam ;) 
 Jakie magiczne zwierzątko najbardziej chciał(a)byś mieć? Dlaczego akurat to?
Magicznego jednorożca! Bo tak mi się uwidziało :)
Czego w tej chwili najbardziej wyczekujesz?
Ładnej pogody. Brakuje mi słoneczka, dlaczego go tu nie ma?
Wolisz masło orzechowe, czy nutellę? Dlaczego?
Nutella <3 Mogłabym jeść tonami gdyby nie moje uczulenie :3
Masz możliwość wejścia do jednej z książek i spędzenia w niej dnia. Jaką książkę wybierasz? Dlaczego?
"Szeptem"! O jeny jak bym chciała zobaczyć głównego bohatera Patha na własne oczy! W mojej wyobraźni był on szalenie przystojny.
Jaka jest Twoja najukochańsza zabawka z dzieciństwa? 
Od kiedy pamiętam w dzieciństwie zawsze towarzyszyła mi różowa pantera. Tym pluszakiem bawiłam się już w łóżeczku.
Wolała byś spędzić wakacje w domku z piernika u wiedźmy, w Hadesie, czy na farmie krokodyli? Uzasadnij proszę:)
Jeny... U wiedźmy raczej nie, chociaż te pierniki kuszą. Hades? Średnio mi się widzi... Krokodyle? A znajdzie się tam bezpieczne miejsce, w którym mogłabym przeżyć dwa miesiące?


Czytaj więcej >

Prawda Pokora Miłość


Okres oczekiwania na święta Wielkiej Nocy tzw. Wielki Post to idealny czas na uporządkowanie sobie wielu spraw. Robimy porządki, myjemy okna, odkurzamy stare zakurzone wiosenne gadżety. Niektórzy z nas święta traktują bardzo przedmiotowo. Trudno się dziwić, bo "Wielkanoc bez jajek i zajączka w koszyku to nie święta". Symbolika i tradycja oczywiście jest bardzo ważna, jednak w tej całej komercyjności świąt zatraca się wiele istotnych szczegółów. Po pierwsze Wielki Post. Większość z nas krzywi się na te dwa słowa. Nic dziwnego, bo dam sobie rękę uciąć, że kojarzą się one Wam z ograniczeniami, być może dietą, nie rób tego nie rób tamtego. Nikt nie lubi kiedy czegoś się mu zabrania, nawet dla jego dobra. Ale w oczekiwaniu na zmartwychwstanie Jezusa niekoniecznie chodzi o sztywne ramy korzystania z komputera, mniejszą ilość jedzenia, czy zaprzestanie słuchania muzyki na 40 dni i 40 nocy.
Owszem, powinien być to dla nas wierzących czas melancholii i zadumy, ale nikt nam nie zabroni się uśmiechać i rozmawiać. Według moich poglądów nie powinniśmy robić wielkich imprez, ale kto powiedział, że nie można posłuchać muzyki w gronie znajomych? Otóż moi drodzy, w Wielkim Poście nie chodzi o to, by się ograniczać, ale powinien być to czas pracy nad sobą. Kiedy nie mamy czasu dla siebie i bliskich, podczas tych 40 dni powinniśmy go znaleźć, trochę przystopować i zachwycić się światem.
Polecam obejrzeć każdej kobiecie :)
Prawda.
Tak bardzo jej dzisiaj brakuje. Nie możesz wierzyć żadnemu człowiekowi, bo zapewne kłamie w żywe oczy. Coś ukrywa, coś przekręci na własną korzyść. Ale spróbuj się nad tym nie zastanawiać. Uwierz sobie i na tym poprzestań. Jeżeli Ty będziesz prawdziwy, ludzie wokół Ciebie też będą szczerzy. Dąż do prawdy i głoś prawdę, a znajdziesz naśladowców.
Pokora.
Mało znane słowo, często wyśmiewane, ale nie skore do zemsty. Weź na siebie swoje życie. Upadnij i podnieś się. Leć w dół i w górę. Niech Cię wyśmiewają, niech źle Ci życzą, ale jeśli to nie są ważne dla Ciebie osoby, nie zawracaj sobie tym głowy. Idź do przodu, ale nie za tłumem. Idź przed siebie. A jeśli nigdy się nie potkniesz, nie osiągniesz celu.
Miłość.
"Będziesz miłował Pana Boga swego,
z całego serca swego,
z całej duszy swojej,
i ze wszystkich sił swoich,
a bliźniego swego jak siebie samego."
Jak trudno kochać tych najmniejszych, tych którzy są najbliżej, wie o tym każdy z nas. Jest to nie dala wyzwanie. Ale podejmijmy je. Tak mimo wszystko. Tak po prostu.


Pod koniec miesiąca standardowo mało podsumowanie. Myślę, że marzec to póki co najaktywniejszy miesiąc w tym roku. Codzienne słońce dało mi dużo energii. Niestety na krótko, bo od jakiegoś czasu chodzę wypłowiała. Już w krótce się to zmieni! Zamierzam obudzić się z zimowego letargu i wziąć się za siebie. Trzymajcie kciuki :)
Tymczasem się jeszcze poobijam.


 Zdecydowanym ulubieńcem miesiąca jest piękna pogoda! Słońce po prostu mnie rozpieszcza. Ciepełko, piękne widoki wschodu i zachodu słońca. Czego chcieć więcej?

Spacery. Właściwie niedawno odkryłam ich magię. Zazwyczaj moje wędrówki miały jakiś cel, ale to te bezcelowe właśnie są dużo przyjemniejsze. Przy okazji można pomyśleć, odpocząć i zaczerpnąć świeżego powietrza. Polecam :)

Herbata. Mimo, że zima nas już opuściła, to ja nie opuściłam rozgrzewającego napoju na chłodne wieczory. Babcia mnie kocha i zafundowała mi pudełeczko aż z sześcioma przepysznymi smakami!

Muzyczny tag się pisze, ale gdybyście mieli jakieś konkretne pytania zadawajcie je śmiało w komentarzach, lub na asku. Na pewno odpowiem :)

Czytaj więcej >

Słoik szczęścia

Łamał się jej głos, łzy napływały do oczu 
Czasem nie radziła sobie przy nim
Bez niego było gorzej
To szczęście mieć przy sobie takiego człowieka

Jest tylko jedna rzecz na świcie wobec, której mogę być szczera. Nikt nie wie o jej istnieniu i pewnie jeszcze długo tak pozostanie. Wolę tą rzecz zniszczyć niż pokazać niepowołanej osobie. Rzecz ta to doskonały przyjaciel na wyciągnięcie ręki. Sięga się po nią szczególnie w złych chwilach i wylewa się tam wszystko, co w duszy siedzi. Znajduje się tam wszystko to samo, co w moim sercu, a tego tak naprawdę nikt nigdy nie odkryje. 

Tak, jestem kobietą i co z tego? Tak, jestem słabsza, ale nie bezsilna. Tak, wielu rzeczy nie umiem, ale to nie znaczy, że do niczego się nie nadaję. Tak, często mi się coś nie udaję, ale to nie znaczy, że trzeba mnie wyręczać. Tak, ja też się czasem smucę, ale to nie znaczy, że trzeba mnie fałszywie pocieszać. Tak, ja też mogę być smutna.
"Na czym polega Słoik Szczęścia?
Przez cały rok, każdego dnia, zasiadasz na chwilę wieczorem przed skrawkiem kartki i zapisujesz najszczęśliwszy moment danego dnia. To nie musi być nic dużego, widocznego, a drobnostka, która sprawiła, że przez cały dzień mieliśmy dobry humor, albo poprawił się on nam dopiero wieczorem. Nawet w smutne, pozornie nieobfitujące w szczęśliwe momenty dni można dostrzec coś pozytywnego, co się nam wydarzyło. I to zapiszmy. Po 52 tygodniach, 365 dniach otwierasz Słoik Szczęścia i czytasz i... oczom nie wierzysz. W życiu liczą się drobne chwile, o których zapominamy. Pomóżmy sobie o nich pamiętać."
Akcja powstała na facebooku. Aby wziąć udział w wydarzeniu -> klik
Czytaj więcej >

Coraz bliżej święta!

Postanowiła, że nie będzie płakać
Dla Niego...

Jeszcze nigdy tak, jak w tym roku nie czekałam na święta! Organizacja i przygotowania trwają od początku grudnia, a "Last Christmas" nucę już przez jakiś czas. Uśmiech mam na twarzy, kiedy myślę, że za równy tydzień zasiądziemy do wigilijnego stołu, uginającego się od dostatku jedzenia, że w domach będą rozbrzmiewać wesołe kolędy, że na ten świąteczny czas ucichną wszystkie spory. Świąteczne zakupy już prawie zrobione, czas zabrać się za porządki, dekorowanie i wypieki! Oczywiście jak co roku na choince obowiązkowe pierniczki! :) Sernik na stole i kompot z suszonych owoców to u babci namiastka świąt, która już tam pewnie na nas czeka.

Żeby zrobić takie bombki wystarczą styropianowe kulki, cekiny i szpilki
Tag!
1. Czy masz jakieś postanowienie na Nowy Rok? Jakie?
Prawdę powiedziawszy jeszcze o tym nie myślałam... Ale przydało by się wprowadzić jakieś zmiany! Hmm... może będę oglądać więcej filmów ;)
2. Co w tym roku zrobiłaś na świąteczne dekoracje?
Bombki (powyżej)! W planach mam jeszcze zrobienie świątecznych lampionów, jak tylko zrobię, wstawię tu zdjęcia :)
3. Lubisz DIY? Jeśli tak, jakie najbardziej?
Lubię coś czasem zrobić, szczególnie jeśli chodzi o prezenty. Inaczej nie mam determinacji i czasu.
4. Śpisz w piżamie czy w koszuli nocnej? :D
Zależy od temperatury ;) W zimie preferuję cieplutką piżamkę, latem często śpię w samej bieliźnie.
5. Ile czasu zajmuje Ci zdecydowanie, w co się ubierzesz?
Nie zastanawiam się nad tym długo. Zwykle ubieram się w to, co mam pod ręką, byleby było czyste.
6. Jakie potrawy/potrawę lubisz najbardziej?
Przepadam za pizzą i naleśnikami z bananem i cynamonem! 
7. Co najbardziej lubisz w świętach?
Wspólnie spędzany z rodziną czas, zdecydowanie! 
8. Czego najbardziej nie lubisz w świętach?
Tego, że tak szybko się kończą...
9. Masz zwierzęta w domu? Jakie?
W domu nie, ale podwórka pilnuje piecho, Bambi.
10. Szybko zasypiasz?
Oj, czasami nie wiem nawet kiedy! 
11. Jaki obowiązek domowy wykonujesz najchętniej?
Mycie naczyń, to dla mnie żaden problem :) 
Czytaj więcej >

Bloguję, więc jestem

Czas tak strasznie szybko leci. Mija nam dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, a my nadal żyjemy "byle do weekendu", "byle do świąt", byle jak... Nie chcę żeby tak było, więc staram się nie grupować czasu, ale 19 listopada to jednak dla mnie wyjątkowa data. 3 lata temu w ten właśnie dzień usiadłam przed komputerem i napisałam pierwsze kilka zdań na tej tablicy. Już nawet nie pamiętam o czym, wiem tylko tyle że do blogowania miałam kilka podejść. Pierwsze było gdzieś podczas wakacji 2011r. Nie powiodło się jednak, gdyż nie znalazłam wtedy odpowiedniej strony, która spełniała ówczesne moje, niewielkie jak na ten czas wymagania. Kiedy znalazłam blogerra, postanowiłam spróbować jeszcze raz!


Bywały gorsze i lepsze okresy w blogowaniu . Pamiętam czasy, kiedy pisałam codziennie, a pod postami komentarze dobijały do pięćdziesięciu. Jednak w pewnym momencie takie częste pisanie zaczęło być żmudnym obowiązkiem, który sama sobie narzuciłam i już nie sprawiało tyle radości. Wtedy właśnie świadomie lub mniej świadomie odpuszczałam. Czasami nie miałam tematu, inspiracji. Czasami po prostu nie miałam ochoty tu zaglądać, bo wręcz mdliło mnie na sam widok tej witryny. Takie przerwy trwały miesiącami. Często opuszczałam i często powracałam na blogsferę. Dlaczego, tego nie skończyłam? Chyba dlatego, że blog to jedyne miejsce, gdzie mogę dzielić się z ludźmi tym co lubię. Mogę rozwijać swoje pisanie i daje mi to dużo radości. Nie potrafiłam zostawić miejsca, w którym zapisałam kawał swojej historii. To taki mój osobisty kawałek Internetu. Blog daje mi poczucie, że robię coś nieprzeciętnego. W pewnym sensie jest moim oknem na świat, ale i pozwala od tego świata się oderwać. Daje mi chwile wytchnienia, pozwala się zastanowić. Zaglądam tu codziennie, ale piszę kiedy mam czas, wenę i przede wszystkim ochotę. Bloguję, więc jestem, a Wy bądźcie ze mną, bo każdy kolejny komentarz mega motywuje i przywołuje uśmiech na mojej twarzy!

Chciałabym także najserdeczniejsze życzenia złożyć Klarze!! Wszystkiego najlepszego :) 
Czytaj więcej >
Create your space © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka