Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiration. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiration. Pokaż wszystkie posty

Doceń to, co masz! Po prostu.

W ostatnim poście zapomniałam dopisać bardzo ważny punkt, nad którym będę starała się pracować. NARZEKANIE. Wiadomo, to z nami Polakami jest. Każdy ponarzekać sobie lubi, że pogoda nie ta, że za zimno, że za gorąco, że słońce razi, że deszcz pada, że w pracy za mało płacą, a podatki za wysokie, że w szkole nudy albo nauczyciel za dużo wymaga, że obiad niedobry, że pusto w lodówce, że czas zbyt szybko leci, że autobus się spóźnił, że samochód nie chce odpalić, że za dużo wydatków, że dlaczego takie wszystko drogie? Znajome, a jakże uprzykrzające nam życie...

No i po co to wszystko, skoro na większość tych rzeczy nie mamy wpływu? Po co się tym zamartwiać, jeżeli nie od nas zależy jaka będzie jutro pogoda? Owszem, są spawy, które należy kontrolować i je trzeba wziąć w swoje ręce. Są czynniki nad, którymi możemy zapanować, a jeśli wtedy coś pójdzie nie tak, to nawet wskazane jest rozliczyć siebie samego z wyniku i efektów, ale przecież samo patrzenie i narzekanie nic nam nie da, a jedynie demotywuje i wprowadza depresyjny nastrój.


Następnym razem gdy będziesz chciał narzekać, pamiętaj...
Zanim powiesz coś niemiłego, pomyśl o kimś, kto nie może mówić.
Zanim skrytykujesz smak jedzenia, pomyśl o tych, którzy cierpią głód.
Zanim będziesz narzekać na chłopaka/dziewczynę, męża lub żonę, pomyśl o kimś, kto potrzebuje towarzystwa. 
Zanim zaczniesz narzekać na życie, pomyśl o kimś, kto odszedł zbyt szybko.
Zanim zaczniesz skarżyć się na dzieci, pomyśl o kimś, kto nie może ich mieć, chociaż chce.
Zanim wywołasz awanturę o bałagan w domu, pomyśl o ludziach mieszkających na ulicy.
Zanim ponarzekasz na odległość do przejechania, pomyśl o kimś, kto tyle samo musi przejść.
Gdy jesteś zmęczony i narzekasz na pracę, pomyśl o bezrobotnych, czy niepełnosprawnych, którzy chętnie przejęliby twoją posadę. 

Uśmiechnij się! Ciesz się życiem, ciesz się chwilą i doceniaj to, co masz do cholery! Bo życie jest darem, a ty masz je wypełnić i być szczęśliwym. Uwierz tylko, że wszystko, czego potrzebujesz, masz na wyciągniecie ręki i myśl pozytywnie!  

Czytaj więcej >

13 sposobów, jak być szczęśliwym tego roku

     Nowy rok to dla wielu z nas nowy start i idealny okres do postanowień. Pod wpływem zasypujących nas zewsząd motywatorów mamy w zwyczaju na nowo brać życie w swoje ręce, od początku stawać się panami swojej rzeczywistości, praktykować dobre nawyki, wyrzekać się uzależnień i maksymalnie eksploatować każdy dzień. Bierzemy na siebie coraz to nowe obowiązki, ale rzeczywistość wcale nie wygląda tak kolorowo. Już od samego początku los rzuca nam kłody pod nogi. Siłownie są pełne amatorów, którzy po miesiącu rezygnują z wszelkiej aktywności fizycznej. Na ulicach widać ludzi, którzy brodzą coraz to szybciej w śnieżnych zaspach, stymulując bieganie, natomiast ze sklepowych półek częściej znikają zdrowe produkty, które później zalegają w lodówce. 
        Nie zrozumcie mnie źle. Nie mówię, że postanowienia noworoczne są złe, ale na pewno nie są odpowiednie dla mnie. Dlaczego? Pewnie dlatego, że ja co chwilę mam nowy start. Co chwilę masę pomysłów jak urozmaicić i ulepszyć swoje życie. Rzadko kiedy też trzymam z góry ustalonych schematów. Nie potrafię wytrwać w jednym postanowieniu przez okrągły rok. Wolę jeden miesiąc poświęcić na coś, by w kolejnym skupić się na czymś innym. Taka już jestem i nie twierdzę, że brak wszelkich postanowień jest wadą. Po prostu nie ograniczam się co do "schudnę do lata" i nie zamykam się w sztywnych ramach "codziennie wieczorem napiszę posta". Zamiast tego wolę "nie przytyję do studniówki", czy "napiszę książkę". 
       Tak więc moi kochani nie mam żadnych postanowień, a przynajmniej żadnych noworocznych. Piszę tego posta siedząc pod kocem w piękny zimowy wieczór. Obok mnie stoi kubek z herbatą (szósty już tego dnia), a na talerzyku leży kawałek pierniczka i ogryzek z jabłka. Jest już wieczór, ale mam na dziś jeszcze w planach napisać dwa listy do Sary i Madzi. Dziewczyny serdecznie pozdrawiam, a ja tymczasem zabieram się tworzenia listy siedemnastu sposobów na to, żeby rok 2017 móc zaliczyć do naprawdę udanych!


     Bo widzicie...postanowień jako takich nie mam, ale fajnie by było nakreślić sobie w głowie małe wyznaczniki, które przybliżą mnie do pełni szczęścia, sprawią że za ich sprawą poczuję się spełniona i że z mojej twarzy nie zniknie uśmiech. Tych wyznaczników miało być 17, bo przecież rok 2017, ale koniec końców zabrakło mi pomysłów... No to lecimy z koksem!

Pozytywne myślenie przede wszystkim - podobno ludzie są na tyle szczęśliwi, na ile sami uważają się za szczęśliwych. Ja mam skłonności do uzależniania swojego szczęścia od ludzi i losu zdarzeń, ale prawda jest taka, że tylko ode mnie zależy poczucie mojej szczęśliwości. Już nie chcę więcej czekać i patrzyć na to co zrobią inni, uzależniać swojej pozycji od otoczenia, ani nie chcę poddawać się losowi. Pora wziąć życie w swoje ręce. Czy jestem szczęśliwa? Tak! Mam wspaniałe życie, które wygląda, tak jak chcę, żeby wyglądało. Mam przy sobie wspaniałe osoby: niezastąpionych przyjaciół, na których mogę liczyć i ukochanego chłopaka, który rozumie mnie jak nikt inny, wspiera i całuje najlepiej na świecie! Mam fajną rodzinę, dach nad głową i nigdy pustą lodówkę. Mam plany na najbliższą przyszłość i marzenia do zrealizowania. Mam wiarę, że mogę osiągnąć wszystko, bo świat stoi przede mną otworem i mam przy sobie ludzi, których kocham i z którymi chcę spędzić życie.

Życie staje się łatwiejsze, kiedy na twarzy gości uśmiech - czasem ciężko uśmiechać się przez łzy, czasem taki uśmiech może być odebrany jako fałszywy. Ale czy to istotne? Najważniejsze, żeby nie poddać się przygnębieniu. Uśmiech to naturalny kosmetyk i tajna broń zarazem. Uśmiechnięte osoby mają łatwiej w życiu. Łatwiej zawierają nowe znajomości i łatwiej rozwiązują konflikty. W szkole, w pracy, w urzędzie, w domu. Czemu nie mielibyśmy się uśmiechać zawsze i wszędzie? Z każdej nawet najpoważniejszej sytuacji można przecież wyjść obronną ręką, zamieniając ją w żart.   

Kontroluj swoje emocje - z tym u mnie bardzo ciężko... Nie ma co ukrywać, że bardzo często poddaję się emocjom i pozwalam żeby przejęły kontrolę nad moim zachowaniem. To między innymi poprzez bodźce zewnętrzne z mojej twarzy znika uśmiech. Daję sobie wmówić, że nie zasługuję na szczęście, podczas gdy tak naprawdę niczego mi nie brakuje. Musze więc postarać się dużo bardziej panować nad emocjami. Co prawda nie ode mnie zależy jak odbiorę pewne sytuacje, czy co poczuję w związku z czymś, ale mam znaczący wpływ na swoje myśli i dalsze działania. Inna sprawa to to, że emocji nie można tłumić w sobie. Lepiej wygadać się komuś bliskiemu, czy nawet wygarnąć co na sercu leży, niż izolować się w czterech ścianach, by zakopać smutki, które prędzej, czy później i tak wyjdą na jaw, tylko że z podwójną siłą. 

Nie ukrywaj strachu, smutku, płaczu... - to też jest potrzebne, bo gdyby nasze życie składało się tylko z tych pozytywnych chwil, po pewnym czasem przestalibyśmy je dostrzegać. Człowiecza natura tak już ma. Szybko się przyzwyczaja i myśli, że coś jej się należy, dlatego też te negatywne emocje są dobre, ale! Nie można się im poddawać. Strach jest całkowicie naturalną emocją, która zazwyczaj przed czymś nas powstrzymuje. Studzi nasz entuzjazm i szerzej otwiera oczy. Boimy się o wiele spraw i rzeczy. Czasem samo wyjście z naszej strefy komfortu sprawia, iż grunt pod nogami staje się chwiejny. Dlatego też mam zamiar poszerzać swoją strefę komfortu. Chcę zdobywać nowe doświadczenia, chcę próbować nowych rzeczy i poznawać inne aspekty rzeczywistości. 
Smutek bardzo często osłabia moją chęć do życia. Kiedy jestem smutna, nie potrafię zabrać się za nic produktywnego. Najchętniej przeleżałabym cały dzień w łóżku. O dziwo w takim stanie nie potrafię też zasnąć. Dlatego też muszę wziąć się w garść i uczucie smutku niwelować od razu. Są na to dwa sposoby. 
a) wejść między ludzi 
b) wypłakać się w ramiona bliskich - więc płacz. Mówią, że płacz oczyszcza duszę i faktycznie coś w tym jest. Łzy też nie są złe, a wręcz bardzo często zaraz po nich przychodzi wytchnienie. Pozwalają na chwilę zamyślenia, melancholii, a nawet swojego rodzaju wyciszenie. 

Bierz na klatę, co przyniesie los - nie łatwo jest zaufać przypadkowi, ale że ja w przypadki nie wierzę, a raczej w cudowną opatrzność, która niezawodnie steruje moim życiem, co mi szkodzi zaufać tej opatrzności nieco bardziej niż dotychczas? Los jest co prawda nieobliczalny i zsyła na ludzi wiele niespodzianek, ale czy nie o to w tym wszystkim chodzi? Podobno każdy jest kowalem swojego losu. A i owszem! Nie mogę tym słowom zaprzeczyć, bo i ja mam pewne plany, pewne wyobrażenia, do których dążę, ale jednocześnie nie mogę całkowicie polegać tylko na sobie. Wypadki, czy to dobre, czy to złe, chodzą po ludziach, więc pora zacząć stawiać im czoła. Do odważnych świat należy!

Przejmij kontrolę nad swoim życiem - chyba już najwyższy czas przeciąć pępowinę, którą byłam opatulona od dnia narodzin, aż do teraz. Myślę, że koniec szkoły będzie idealną okazją żeby w końcu stać się choć trochę bardziej zaradnym, żeby samodzielnie zacząć podejmować ważne decyzje i w miarę możliwości zacząć żyć na własny rachunek. Z pewnością będzie to przełomowy krok i niekoniecznie prosty do pokonania, ale zamierzam zrobić wszystko, co w mojej mocy, by tą rewolucję przeprowadzić do końca. Liczę się z tym, że nie będzie łatwo.

Naucz się czegoś nowego - to postanowienie już teraz mój ukochany wprowadza w życie, zakładając na moje stopy ogromne buciory i splatając moje nogi deską, na której uczy mnie swobodnie się poruszać. Otóż snowboard. Nigdy nie pomyślałabym, że dam się na to namówić, a jednak! Nie będę mówić, że mi się spodobało, bo jeszcze pewnie milion razy zmienię zdanie, ale jest całkiem nieźle. Już przeżyłam pierwsze chwile zwątpienia i złości, a to dopiero początek. Postanowiłam jednak, że się nie poddam. Może za rok tchórz Monika odwiedzi stok? Kto wie?

Rozwijaj swoje pasje - czyli pisać, pisać, pisać! Nie ważne czy to będą listy, wypracowania do szkoły, posty, czy opowiadanie mojego autorstwa. Najbliższy rok mam zamiar spędzić, skupiając się tylko nad tym.

Nie odbieraj wszystkiego osobiście - zdarzają się czasem sytuacje, które pomimo że nie dotyczą nas bezpośrednio, w jakiś sposób nas dotykają. Przykład? Moim ulubionym kolorem jest niebieski, ale koleżanka powie, że nienawidzi niebieskiego i teoretycznie nie powinno mnie to ruszać, bo każdy ma swoje zadanie, swoje gusta i nie to ładne, co ładne, ale to co się komu podoba, prawda? Jednak pomimo tego, że ja to wiem, mogę poczuć się urażona. Tak działa nasza podświadomość i pora nauczyć się z tym walczyć. Nie powinniśmy odbierać wszystkiego osobiście, bo jeżeli ktoś mówi o sobie, to w przesłaniu tym wyraźnie zaznacza, że ta kwestia nas nie dotyczy.

Naucz się odpoczywać - chyba każdy z nas wie, co to jest aktywny wypoczynek i czym różni się od typowego leżakowania przed telewizorem. Ja i TV już od dawna się nie przyjaźnimy, ale prawda jest taka, że mój "aktywny wypoczynek" przeradza się w pracę, bo co jak co, ale linia pomiędzy tymi pojęciami jest bardzo cienka. Więc zamiast wypoczywać, ja zamieniam się w robota. Chcę robić wszystkiego więcej, szybciej i lepiej. Dlaczego? Bo jeśli nie dam z siebie wszystkiego, mam wrażenie, że marnuję swój czas. Muszę nauczyć się z tym walczyć i bez wyrzutów sumienia poświęcać uwagę każdemu aspektowi życia. Nie tylko pracy.

Są rzeczy ważne i ważniejsze - niestety nasza doba ogranicza się do 24 godzin. Jeśli odejmiemy 7 godzin snu i średnio 8 godzin, które musimy poświęcić na szkołę i pracę oraz przeciętnie 2/3 godziny na domowe obowiązki, zostaje nam zaledwie garstka czasu, który możemy poświęcić własnym sprawom. Znając życie ów spraw jest od groma i nie da się wszystkiego ogarnąć w jeden dzień, tydzień, miesiąc, rok... Ale! Są rzeczy ważne i ważniejsze. Nie będę może poruszać tutaj tematu mojej hierarchii wartości. bo sedno tego tematu kryje się w rzeczach całkowicie przyziemnych: hobby, matura, codzienność. Które z tych  powinnam postawić na pierwszym miejscu, żeby reszta nie ucierpiała? 4 miesiące z hakiem czeka mnie egzamin dojrzałości, do którego w ogóle się nie przygotowuję, a chyba powinnam już zacząć. Pasja jest dla mnie ważna, ale zazwyczaj spychana w kat przez szkolne i domowe obowiązki. A codzienność? To chyba ona pochłania najwięcej mojego cennego czasu, ale nie da się funkcjonować bez oddechu, bez przerw na posiłek, bez prysznica, czy bez załatwiania spraw z urzędu.
Nie da się całkowicie poświecić jednej sprawie, żeby nie zwariować. Dlatego trzeba odnaleźć w sobie złoty środek i nie odczuwać poczucia winy, że nie zostałam w domu i nie uczyłam się na sprawdzian z matmy, podczas kiedy miałam okazję odwiedzić rodzinę, spotkać się z chłopakiem, pogadać z koleżanką, czy kiedy poczułam naglącą wenę twórczą. Są rzeczy ważne i ważniejsze.

Uwieczniaj ważne chwile - od dziecka prowadzę pamiętnik i to właśnie tam zapisuję większość ważnych dat, istotnych wydarzeń lub po prostu miłych sytuacji, które warto po latach będzie sobie przypomnieć. Zazwyczaj pod koniec każdego roku wracam do moich zapisków i w przeciągu kilku chwil potrafię przewertować pamięcią wszystkie wyjątkowe wydarzenia. Również zdjęcia stanowią świetną pamiątkę i źródło wspomnień, dlatego mam zamiar gromadzić ich jak najwięcej!

Doceniaj to, co masz - a mam bardzo wiele. Aż przyjemnie zdać sobie sprawę z własnego bogactwa. Miłość - ta jedyna niezastąpiona, prawdziwa, szczera, szalona, namiętna, porywająca i nie dająca o sobie zapomnieć, która napędza cały mój świat i sprawia, że mam ochotę żyć! Pasja - pod tym słowem kryje się wiele, ale najwspanialsze jest to, że mam możliwość rozwijania jej, uczenia się i doskonalenia swoich zdolności! Książki - bez nich szary nudny wieczór byłby tylko szarym nudnym wieczorem... Kawa z przyjaciółmi - czyli beztroski czas, który mogę spędzić w wyśmienitym towarzystwie i z mnóstwem uśmiechu! Listy - tyle kontaktów, tyle znajomości i tyle radości z otrzymania przesyłki! Plany - czym byłoby życie bez planów na najbliższą przyszłość? Spontaniczność jest fajna, ale kiedy staje się regułą życia, nie jest już spontanicznością. Planów mam mnóstwo. Wielkimi krokami zbliża się moja studniówka. Później trzeba będzie przygotować się mentalnie na koniec szkoły, trzeba będzie zdać maturę i niepewnym krokiem wejść w dorosłość. Co dalej? Najdłuższe wakacje w życiu, które jednocześnie wiążę nadziejami z pracą. A to wszystko po to, by spełniać swoje marzenia!  
Czytaj więcej >

Podaruj komuś życzenie

Przyznaję się bez bicia, tym razem kompletny brak weny skłonił mnie do opublikowania dawno zapomnianego tagu. Nie będę was zachęcać do czytania moich odpowiedzi, gdyż nie zaskakują one niczym, ani nie powalają kreatywnością. Są nudne jak flaki z olejem, lecz wszystko ma swój czas, a że pytania czekały właśnie na taki bezwenny moment, pora wynurzyć je z czeluści kopii roboczych. Chyba rozleniwiłam się przez te święta...

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej? 
O każdej! Rano, południe, czy wieczór? Nie ma znaczenia ani reguły, muszę mieć po prostu czas i chęć do czytania.

2. Gdzie czytasz?
Kuchnia lub salon, mimo że pomieszczenia te są skupiskiem całej mojej rodziny, lubię tam czytać. Nie przeszkadza mi, że ktoś wyrwie mnie z kontekstu w pół zdania. Lubię robić sobie przerwy i oderwać oko od tekstu,  aby zamienić słowo, czy dwa z mamą. Mój pokój, bo jak wiadomo łóżko niezastąpione! Taras, ogród - tylko w lecie kiedy słońce doskwiera, a ja mogę beztrosko wylegiwać się na kocyku :)

3. W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
Leżąc na brzuchu, na boku, siedząc pod kocykiem, z nogami na górze... Różnie, żeby mi było wygodnie :)


4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej
Romanse? Też, ale nie tylko. Książka ma być po prostu ciekawa! Ma mnie wzruszyć albo rozbawić, zaintrygować fabułą albo przyprawić o dreszcze, a najlepiej wszystko na raz!

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś/dostałaś?
Książek nakupiłam co niemiara i ebookow trochę ściągnęłam... A co gorsze, chcę je przeczytać wszystkie na raz! Jeżeli chodzi o tytuły to "Love, Rosie", "Charlie st.Cloud", "Dzika Droga" i "Marsjanin".
6. Co czytałaś ostatnio?
Ostatnią przeczytaną przeze mnie książką była powieść "Papierowe Miasta". Szykujcie się na recenzję!

7. Co czytasz obecnie?
Trochę tego jest... Wykorzystuję swój dar podzielności wątków i czytam kilka książek na raz: "Marsjanin", "W Pierścieniu Ognia", "Raz Wiedźmie Śmierć" "Jesteś Cudem" oraz kilka lektur "Wesele" i "Ludzie Bezdomni".
8. Jaką postać z tej książki lubisz najbardziej?
Omg! I w tym momencie się załamałam... Takiego pytania się nie spodziewałam :o Najczęściej jednak sięgam po "Raz Wiedźmie Śmierć", tak więc opiszę głównego bohatera tej powieści. Atticus O'Sullivan jest ostatnim druidem na świecie. Podczas kiedy cały jego gatunek wymierał na przestrzeni wieków, czego przyczyną były niezliczone wojny i zatargi ze stworzeniami innej klasy, on spokojnie żył sobie, unikając wszelkich konfliktów zbrojnych. Był i jest to jego jedyny sposób na przetrwanie. Dostosowuje się do otoczenia, potrafi z każdym się dogadać i mimo, że jest przezabawny ma wielu wrogów, którzy zazdroszczą mu magicznych mocy. Druid jak to druid nie kryje się z niczym, jest szczery aż do bólu i otwarcie mówi o swoich zamiarach. Przy tym nie brakuje mu cynizmu, jest mistrzem sarkazmu i ciętej riposty, a jego osobowość porywa czytelnika w wir jego zakręconego życia!  

9. Używasz zakładek czy zaginasz rogi?
Używam zakładek. Zaginanie rogów, to dla mnie brak poszanowania książki i jestem zdecydowanie przeciwna tej metodzie zaznaczania stron. Książki też mają uczucia!

10. E-book czy audiobook?
Raczej e-book. Jeszcze nie miałam okazji słuchać książki, ale kiedy w podstawówce lektury czytała mi mama, ciężko mi było utrzymać myśli na wodzy, a wszystko poprzez brak tekstu przed oczami :3

11. Jaka jest twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Dzieci z Bullerbyn <3 Tą lekturę akurat przeczytałam sama i jak sobie ją przypominam, to aż mi się ciepło na sercu robi :) Jest ostoją wspomnień i beztroskiego czasu dzieciństwa!  

12. Książka, która tak bardzo Ci się nie podobała, że ją odłożyłaś?
Mam w zwyczaju czytać do końca wszystkie książki, chociaż przyznam, że raz sięgnęłam po tak beznadziejną iż odłożyłam ją po dwóch rozdziałach. Niestety tytułu nie pamiętam. Mogę natomiast przytoczyć inny przykład powieści, którą, co prawda przeczytałam, ale nie podobała mi się ona od początku, aż do samego końca. Przebrnęłam jednak przez nią z nadzieją, że coś może zmieni. Nie zmieniło się, dlatego resztę serii "Martwy aż do zmroku" sobie odpuszczę. 

13.  Książka, o której nie mogłaś przestać myśleć przez długi czas?
"Szeptem" i jej kontynuacja. Czytałam tą serię wieki temu, ale jest to póki co najlepszy cykl powieści, jaki wpadł w moje łapki! Byłam tymi książkami tak zafascynowana, że niektóre rozdziały czytałam po dwa razy! Intrygująca i lekko przerażająca historia zakazanej miłości, która nie powinna mieć miejsca... O takich rzeczach powinno mówić się tylko szeptem ;)

14. Najładniejszą okładkę w Twoim zbiorze ma..?
Otóż zbiór "Szeptem" właśnie :) No spójrzcie tylko na te pozbawione koloru, ale jakże emocjonalne okładki! Niby skromne i tajemnicze, ale tyle treści w sobie przekazują. 


15. Na podstawie jakiej książki według Ciebie powinno się nakręcić film?
I znowu "Szeptem"! Chętnie zobaczyłabym ekranizację tych książek. Kiedyś nawet zrobiłam zestawienie aktorów, którzy mogliby wcielić się w role bohaterów. Jakże trudno mi było dobrać odpowiednie twarze do mojego wyobrażenia! Graniczyło to z cudem i przyznam, że nawet po dokładnej analizie i przeglądzie aktorów, nie byłam zadowolona z efektów mojej pracy. No bo Nora Grey i Patch Cipriano są zbyt idealni, by mógł ich zagrać przeciętny śmiertelnik...

16. Czy pilnie czytałaś wszystkie lektury?
Skąd! Ostatnią lekturę w całości przeczytałam w gimnazjum, a od trzech lat technikum jadę na streszczeniach. Chyba nie zasługiwałam na tą szóstkę na koniec, ale już po fakcie ;)  

17. Twoje ulubione lektury nie tylko z podstawówki, ale też ze szkoły średniej i studiów?
"Mały książę" - mimo, że książka pełna niedorzeczności, to jest zbiorem wielu wartościowych sentencji. Dzięki niej nauczyłam się dostrzegać przenośnię. 

18. Wypożyczasz książki z biblioteki? Jak często?
Nawet bardzo często. Biblioteka jest łatwym sposobem dostępu do ogromnych zbiorów! Gdybym mogła, wypożyczyłabym wszystkie książki na raz i czytała, czytała, czytała... Po części tak robię. 

19.  Jaką jedną książkę zabrałabyś na bezludną wyspę?
"Twój dziennik". Co prawda jest to bardziej kalendarz niż książka, ale są sentencje i lekcje mojej ulubionej autorki Reginy Brett oraz miejsce na własne przemyślenia, a na bezludnej wyspie miałabym mnóstwo czasu na przemyślenia! :)

20. Książka, której nie masz, a z całych sił chcesz mieć?
I kolejna super seria do przeczytania "Oddechy"... Nie wyrabiam, ale każdy poleca i namawia do przeczytania, więc przeczytam :) Ponadto "Bądź swoją siłą" Demi Lovato. Nie jestem jej zagorzałą fanką, jednak dziewczyna w swoim życiu dużo przeszła i mądrze mówi, a ja lubię takie motywujące, dające kopa w tyłek książeczki! No i "Twój dziennik", ale tą już dostałam od chłopaka! Coś czuję, że z tą ostatnią blisko się zaprzyjaźnię przez ten rok :)  
"Do dziś pamiętam wywiad radiowy, który zakończył się w nieoczekiwany sposób. Dziennikarka odwróciła się w moją stronę i łagodnym tonem zadał mi pytanie: C z e g o  m o g ę  p a n i  ż y c z y ć? Zupełnie zbiła mnie z tropu. Czego może życzyć właśnie mnie? To było ujmujące. Miałam wrażenie jakby podarowała mi prezent. W Ameryce o życzeniu zwykle myśli się w urodziny, zdmuchując świeczki na torcie. Trzeba zachować je w tajemnicy, żeby się spełniło. Podoba mi się pomysł, żeby dzielić się swoimi życzeniami z innymi. Styczeń to miesiąc, w którym świętujemy nadejście całkiem nowego roku, więc czego mogę wam życzyć? Radości. Miłości. Odwagi. Śmiechu. Wiary. Pokoju. Nadziei. Obfitości. Życzę wam, żebyście wybrali dla siebie na ten rok jedno słowo. Nie róbcie mnóstwa postanowień, których nie zdołacie dotrzymać. Kiedyś sama tworzyłam długie noworoczne listy, a w grudniu czułam się jak nieudacznik. Pod koniec roku nikt nie powinien czuć się jak nieudacznik. (...) Jak mawiał Oscar Wilde, "dobre postanowienia są czekami wypisanymi na bank, w którym nie ma się konta". Postanów nie robić tym razem żadnych postanowień noworocznych. Po prostu wybierz jedno słowo, które będziesz nosić w sercu jak wskazówkę kompasu. (...) Nowy rok to moment, kiedy można zacząć od nowa, z czystym kontem. Masz przed sobą pustą kartkę. Jak chcesz ją zapisać? Nie musisz znać od razu całego tekstu. Zacznij od jednego słowa. Niech to będzie twoje życzenie dla siebie. A potem tchnij w ten rok jeszcze więcej magii. Podaruj życzenie komuś innemu."
~ Regina Brett, "Twój Dziennik", myśl na styczeń.
Czytaj więcej >

Listy do M

Po czym poznać, że nadchodzi zima? Stos książek przy łóżku, na stoliku brudne kubki po herbacie, na noc gruba pierzyna i koc, a ponadto suche ręce i piekące popękane kłykcie. Organizm wyczuwa późnojesienny klimat, a za oknem słońce. Coroczne objawy nadchodzących mrozów już są, ale podobno klimat wciąż się ociepla. Śniegu, gdzie jesteś? Czy zawitasz do nas na święta? Byle nie na wielkanocne! 

Boże narodzenie tuż tuż! Nareszcie uliczne ozdoby i światełka znajdują swoje wytłumaczenie. W radio coraz częściej można natknąć się na "All I Want (...) is You", bo "Last Christmas" jest już przereklamowane. Ciężarówki CocaColi jeżdżą po miastach i rozdają gadżety, w galeriach handlowych i sklepach coraz większy tłok w poszukiwaniu gwiazdkowych prezentów. A właśnie, choinka! W tym roku plastikowa, bo po żywej trzeba sprzątać... Taka oto magia corocznych świąt. Czujesz ją?  
Ja co roku miałam z tym problem. Niby świąteczny nastrój trwał już od listopada, ale wigilia i Boże narodzenie same w sobie były pozbawione uroku. Rok w rok to samo. Ta sama choinka, te same ozdoby, te same piosenki, te same dania na wigilii. Jednym słowem nuda! Tak to jest, kiedy człowiek się przyzwyczai. Nie dziwi i nie zachwyca już widok (chociażby nawet) najpiękniejszych światełek, a najwyższa choinka w mieście nie powala już wielkością, bo święta stały się zbyt komercyjne. Adwent, czyli radosny czas oczekiwania na przyjście Jezusa, stał się bardziej "radosny", niż "czas oczekiwania", tylko że ta radość już nie cieszy. Bądźmy szczerzy, ileż można zachwycać się plastikowymi dekoracjami, sztucznymi choinkami, świecidełkami? Można, ale sensu świąt trzeba szukać gdzie indziej!

W tym roku nie miałam szczególnych adwentowych postanowień. Nie odmawiałam sobie słodyczy ani nie ograniczałam czasu spędzonego przed komputerem. Biegłam jak zwykle w swoim tempie, a świat pędził obok mnie, ale chyba innym torem. Nim się obejrzałam, bożonarodzeniowy klimat wdarł się w ludzką codzienność, ale ja nie miałam czasu tego zauważyć. Tak jakoś samo się złożyło, że przeoczyłam całą tą komercję... Ominął mnie bożonarodzeniowy jarmark w moim mieście, a nawet przyjazd ciężarówki CocaColi! Wydarzenia całkiem fajne, ale nie widzę sensu stać w godzinnej kolejce do czerwonego tira, żeby dostać kolę w puszce ze świątecznym ornamentem, aby poczuć klimat świat. To raczej nie to.

A więc czym są dla mnie święta? Chyba czasem spędzonym z rodziną, brakiem pośpiechu, lekcją gotowania, nauką fałszu śpiewu? Może uczniem się cierpliwości i pokory? Czasem na wszystko? Pomocą bliskim? Wysyłaniem kartek świątecznych? Dekorowaniem drzewka w towarzystwie najważniejszych dla mnie osób, może montowaniem światełek, wspominaniem "jak to było rok temu..."?  Pieczeniem pierniczków, robieniem ozdób? Wyczekiwaniem na pierwszą gwiazdkę, dzieleniem się opłatkiem, szczerymi życzeniami? Śpiewaniem kolęd? Wspólną modlitwą?  Pasterką? Przebaczeniem?  Radością w sercu i uśmiechem na twarzy? Miłością? Szczęściem?
To chyba to.



Listy do M po raz kolejny zachwyciły mnie swoim świątecznym klimatem i romantycznym humorem, tym razem w drugiej odsłonie. Co jak co, ale tego nie mogłam przegapić! Polski film do kin (nie trzeba czytać ♥) wszedł już w listopadzie, lecz obejrzałam go dopiero po powrocie z Niemiec. Czym zaskoczył mnie tym razem?
Po czterech latach ci sami bohaterowie borykają się z kolejnymi kłopotami. Wiele wątków i wiele historii znów zatacza koło i przeplata się między sobą. Doris i Mikołaj za pomącą Kostka, w końcu się zaręczają. Wojciech i Małgorzata prawdopodobnie spędzają razem ostatnie święta. Szczepan i Karina znowu się spotykają, przypadkowo, bo przypadkowo, ale jednak. Ich córka Majka nareszcie znalazła miłość swojego życia. Melchior postanawia w końcu spoważnieć i zainteresować się synem. W tej części pojawią się również nowi bohaterowie Redo i Monika - czyli zakochana para, lecz w ich życie z kopytami wejdzie Magda przy boku swojej owieczki.



Szukasz świątecznych inspiracji, aby poczuć ten wyjątkowy klimat? Nic prostszego! Wystarczy uwierzyć w magię świąt. Niech nie będą to tylko prezenty pod choinką, ale przede wszystkim chwile spędzone w gronie rodziny! Ja zamierzam w stu procentach wykorzystać wolny czas i przede wszystkim:
♥ zrobić generalne porządki
♥ upiec pierniczki
♥ zrobić ozdoby na choinkę
♥ ubrać drzewko
♥ przyozdobić okna lampkami
♥ przygotować świąteczną paczkę dla potrzebujących
♥ nauczyć się na pamięć tekstów wszystkich świątecznych piosenek
♥ obejrzeć wszystkie części Piratów z Karaibów i Gwiezdnych Wojen
♥ przeczytać ogromną ilość książek
♥ wysłać kartki z życzeniami
♥ nie uczyć się
♥ zagrać z bratem w Scrabble
♥ pomóc mamie w wypiekach


Twój talent jest darem od Boga. To, co z nim zrobisz, jest twoim darem dla Boga. Jesteś powołany do konkretnej misji, przeznaczonej tylko i wyłącznie dla ciebie. Nikt inny nie jest w stanie wykonać jej tak doskonale jak ty. Nie trać czasu i zacznij realizować ten wspaniały plan. Bóg nie obdarzy Cię kolejnymi talentami, jeśli nie wykorzystasz tych, które już masz. Nie marnuj czasu.

claudia-ss.blogspot.com

Czytaj więcej >

Miej serce i patrzaj w serce

Jakże wspaniali są ludzie, którzy nas otaczają. Każdy jest inny, czymś się wyróżnia, ma inne pasje i zainteresowania. Innej muzyki słucha, inaczej się ubiera i zachowuje. Jeden tańczy, drugi gra na basie, a trzeci tylko w gry komputerowe. Ten ciągle je banany, ten uzależniony jest od kawy, a temu noga podryguje kiedy się denerwuje. Ta ma problemy z chłopakiem, tamta korepetycje i odwieczne problemy ze zdrowiem. Ona uwielbia niemiecki, a tamta biegle mówi po hiszpańsku. Można by tak opisywać ich bez końca. Są genialni w tym co robią, tym co lubią i że nie wstydzą się być sobą. Są fantastyczni, bo swoim życiem dzielą się z innymi.
Nie wszyscy są optymistami, niektórzy preferują czarny humor. Czasami mnie denerwują, czasami się kłócimy, ale częściej przekomarzamy się dla zabawy. Oni dają mi coś od siebie, ale i ja nie pozostaję dłużna. Tak powstaje relacja, która zależnie od nas może przetrwać wszystko.
Jakiś czas temu spostrzegłam, że osoby, które mnie otaczają, są tymi które ja sama sobie wybrałam. Nie ma w tym żadnego przypadku. Zbudowałam relacje z osobami, które przeszły ostrą selekcję. Już nie każdemu potrafię zaufać, teraz staram się rozpoznawać, co komu mogę powiedzieć, bo tylko nieliczni przyjaciele mają prawo wiedzieć więcej.
Zaczęłam doceniać jednych i drugich. Nie ważne jaki kto jest, ja też nie jestem idealna i nawet nie staram się być. Również od nich tego nie wymagam. Nie chcę by mówili mi o swoich tajemnicach, nie interesują mnie ich demony przeszłości, ale lubię razem z nimi łapać chwilę, marnować czas. Wspaniałe jest to, że widzimy się codziennie, a tematy do rozmów się nie kończą. Wręcz przeciwnie, jest ich coraz więcej! Wspaniałe jest to, że mogę im powiedzieć wszystko, cokolwiek zechcę, a oni zrozumieją, uśmiechną się i nie bedą pytać o więcej. Wspaniałe jest to, że wiemy o sobie już bardzo dużo, a wciąż się poznajemy. Wspaniałe jest to, że możemy na sobie polegać, bo o cokolwiek bym ich nie poprosiła nigdy mnie nie zawiedli. Wspaniałe jest to, że codziennie dają mi dużą dawkę energii i siły, a także powody do uśniechu. Dają mi również swój szacunek i zaufanie i już nie raz i nie dwa się o tym przekonałam, kiedy stanęli za mną murem.
 Bo czasami ten kto stoi najbliżej mnie podstawi mi nogę, a Wy potraficie podać mi rękę bym mogła wstać.

Panuje w śród ludzi ogólnie przyjęta teza, że ludzi docenia się dopiero wtedy, kiedy odchodzą. Nie powiem, coś w tym jest, ale od każdej reguły są wyjątki. No bo nikt nam nie zabroni doceniać obecności tych obok, często robimy to nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jednak wdzięczność za to, że są nie nalezy do zadań najprostszych. Zwykle uważamy, że taka jest kolej rzeczy, że to jest ich miejsce i oni muszą tu być. Prawda jest jednak taka, że nie możemy za nich decydować, mówić im gdzie i jak mają żyć. Możemy za to sprawiać, że nie będą chcieli nas opuścić, że ich życiowym celem będzie towarzyszenie nam na co dzień.

Tak ogólnie można opisać międzyludzkie relacje. Film "Pokój Marvina" opowiada właśnie historię pewnej rodziny. Dwie siostry to dwie skrajności. Jedna spokojna, opiekuńcza, zatroskana o najbliższych. Druga porywcza, wybuchowa, poznająca granice własnych możliwości. Dwa żywioły - ogień i woda - Bessie i Lee. Bessie nigdy nie założyła rodziny gdyż od zawsze opiekowała się obłożnie chorym ojcem. Pewnego dnia dowiaduje się, że ma białaczkę. Jedynym dla niej ratunkiem jest przeszczep szpiku kości, dlatego też zwraca się do dawno niewidzianej Lee. Siostry nie widziały się ponad 20 lat. W tym czasie wiele się wydarzyło. Lee jest matką dwóch chłopców, z czego jeden Hank zaczyna chodzić własnymi drogami. Wydawać by się mogło, że nikt nie panuje nad sytuacją w rodzinie, ale w tym momencie Bessie wkracza do akcji. Pokazuje Hankowi inny świat, uświadamia mu, że niczego nie musi udawać, że szczerość wobec siebie da mu szczęście. Lee natomiast uczy się od Siostry pokory i miłości do tego, czego pokochać nigdy nie chciała.

Film nie kończy się ani happy andem, ani też nie zasmuca. Nie dowiadujemy się także co stanie się z ojcem Marvinem i chorą na białaczkę Bessie, ale z ostatniej sceny wnioskować można, że rodzina zostanie w komplecie. To właśnie sedno tej historii, jakże pięknej i wzruszającej. Morał z niego taki, że miłość i troska o najbliższych powinna być na porządku dziennym, a jakże trudno nam na co dzień ją okazywać... Nie zabrakło wątku komicznego, ośmiać się idzie co niemiara! Emocje odnaleźć można w każdej scenie. Zdecydowanie jest to film inny niż wszystkie. Skłania do popatrzenia na swoją rodzinę z perspektywy czasu i zastanowienie się czy wszystko jest w porządku? Czy coś trzeba zmienić?
Czytaj więcej >

Taka ja

Chciała czuć
Chciała cierpieć i być szczęśliwa
Chciała żyć

Mówią o mnie "dziewczyna z charakterkiem", ale ja wcale nie chcę być tak postrzegana. Ktoś z charakterkiem kojarzy mi się z kimś wrednym, a ja wolałbym uchodzić za miłą i ugodową osobę, która owszem, ma swoje zdanie, ale nikomu go nie narzuca i preferuje kompromisy. Nie lubię się kłócić. Według mnie jest to najgorsza z możliwych rzeczy, które mogą wyniszczyć człowieka. Czasami jednak jestem zmuszona do udowadniania swoich racji. Staram się nie krzyczeć, ale jestem konsekwentna, bo kiedy kobieta wie, że ma rację, nic jej nie przekona, że jej nie ma.

Kiedy zastanawiałam się nad tym jaka jestem, doszłam do wniosku, że mam dwie różne osobowości: spokojną i szaloną. Od dnia godziny i towarzystwa zależy, która z tych stron się aktualnie ujawnia. Kiedy znam teren i mogę czuć się pewnie i komfortowo jest mnie wszędzie pełno i wtedy właśnie wychodzi na jaw ten charakterek. Spokój uaktywnia się we mnie, kiedy muszę się na czymś skupić, kiedy jestem czymś zainteresowana i poświęcam temu uwagę lub kiedy czuję się niepewnie. Wtedy górę bierze mentalność. W sumie logiczne :) 

Doceniam w ludziach poczucie humoru, dystans do siebie i do świata oraz optymizm, pewnie dlatego, że mnie też tego nie brakuje. Mówią, że swój do swego ciągnie, a prawdę mówiąc otaczam się samymi takimi ludźmi. Jest mi z tym dobrze, bo nie muszę uważać, że kogoś urażę wypalonym żartem, albo, że ktoś pomyśli o mnie coś nieprzyzwoitego. Zresztą średnio przywiązuję uwagę, do tego co ktoś o mnie mówi lub myśli. Jeżeli już zawracam sobie tym głowę, to jest to zdanie osób dla mnie ważnych, a jest ich niewielu. Jak wspominałam, sama jestem optymistką. Ważną rolę w moim życiu odgrywa wiara. Tylu rzeczy bym nie dokonała, tyle bym nie zobaczyła i się nie dowiedziała gdybym była pozbawiona wary. Wierzę w siebie, ludzi i Boga, a wiara ta daje mi nadzieję, która napędza moje życie. Zawsze mam nadzieję, ze dam radę, wierzę w dobroć ludzkości i nieograniczoną miłość Boga. To mi wystarczy, aby cała reszta układała się w logiczną całość. 

Dzięki temu dążę do realizacji swoich celów. Zauważyłam też, że prędzej czy później udaje mi się wprowadzić w życie wszystkie moje plany i najmniejsze zachcianki. Zawsze mam to, co chcę, a osiągam to różnymi drogami. Zazwyczaj kombinuję, staram się proszę i zwykle to dostaję. Czasem jest to wynikiem moich starań, a czasem prezentem od losu. Po prostu wiem, że jak coś sobie wymyślę, to tak będzie. I nie ważne, że czasem się nie powiedzie. Zwykle wystarczają mi same doświadczenia. Wedle zasady - wolę spróbować i ewentualnie się skompromitować, niż później żałować, że nie spróbowałam... Nie raz już żałowałam, ale powiedziałam sobie, że nigdy więcej.

Do niczego się nie zmuszam. Robię to, co chcę i to, co lubię i wierzę, że to jest dobre. Nie przejmuję się krytyką, której i tak za wiele nie dostaję. Przyzwyczaiłam się do pochwał i nauczyłam się je godnie przyjmować, ale i tak uważam się za osobę skromną. Lubię się chwalić, owszem, lubię się wybijać z tłumu, ale nie chcę być kimś lepiej traktowanym, nie chcę mieć żadnych przywilejów. Lubię sprawiedliwość i równowagę. 

Nie znam jeszcze całego mojego wnętrza, ale pomału je odkrywam. Lubię lato - nie lubię zimy (chyba, że siedzę sobie w cieplutkim domku i podziwiam jak pruszy śnieg). Jestem przyzwyczajona do wygody, ale nie jestem przyzwyczajona narzekać do niewygody, zwykle ułatwiam sobie życie i wybieram najprostsze rozwiązania. Lubię kolor niebieski, ale jeżeli chodzi o gust i styl to odnajduję go w klasycznych kolorach jak i prostych wzorach. Nie lubię przepychu, źle czuję się w tłumie. Moją nowa miłością są świeczki. Nie lubię planować, ale mam całkiem poukładane życie. Lubię rutynę, ale jestem otwarta na zmiany i wprowadzanie do życia czegoś nowego. Nie lubię ciemności i horrorów, ani dennych komedii. Zaczęłam słuchać bardziej wartościowej muzyki. Doskonale wiem, że z mojej gry na perkusji nie wyjdzie nic wielkiego, ale samo jej brzmienie sprawia, że mam ochotę zasiąść za bębnami. Uwielbiam fotografować i eksperymentować w programach graficznych i temu chcę poświęcić swoją przyszłość. Chcę odkrywać coś nowego i doświadczać tego, co jeszcze mi obce, ale rozrywkę wybieram sobie sama. 


Czytaj więcej >

Słoik szczęścia

Łamał się jej głos, łzy napływały do oczu 
Czasem nie radziła sobie przy nim
Bez niego było gorzej
To szczęście mieć przy sobie takiego człowieka

Jest tylko jedna rzecz na świcie wobec, której mogę być szczera. Nikt nie wie o jej istnieniu i pewnie jeszcze długo tak pozostanie. Wolę tą rzecz zniszczyć niż pokazać niepowołanej osobie. Rzecz ta to doskonały przyjaciel na wyciągnięcie ręki. Sięga się po nią szczególnie w złych chwilach i wylewa się tam wszystko, co w duszy siedzi. Znajduje się tam wszystko to samo, co w moim sercu, a tego tak naprawdę nikt nigdy nie odkryje. 

Tak, jestem kobietą i co z tego? Tak, jestem słabsza, ale nie bezsilna. Tak, wielu rzeczy nie umiem, ale to nie znaczy, że do niczego się nie nadaję. Tak, często mi się coś nie udaję, ale to nie znaczy, że trzeba mnie wyręczać. Tak, ja też się czasem smucę, ale to nie znaczy, że trzeba mnie fałszywie pocieszać. Tak, ja też mogę być smutna.
"Na czym polega Słoik Szczęścia?
Przez cały rok, każdego dnia, zasiadasz na chwilę wieczorem przed skrawkiem kartki i zapisujesz najszczęśliwszy moment danego dnia. To nie musi być nic dużego, widocznego, a drobnostka, która sprawiła, że przez cały dzień mieliśmy dobry humor, albo poprawił się on nam dopiero wieczorem. Nawet w smutne, pozornie nieobfitujące w szczęśliwe momenty dni można dostrzec coś pozytywnego, co się nam wydarzyło. I to zapiszmy. Po 52 tygodniach, 365 dniach otwierasz Słoik Szczęścia i czytasz i... oczom nie wierzysz. W życiu liczą się drobne chwile, o których zapominamy. Pomóżmy sobie o nich pamiętać."
Akcja powstała na facebooku. Aby wziąć udział w wydarzeniu -> klik
Czytaj więcej >

Wszystko ma głębszy sens niż nam się wydaje

  Mijamy dziennie tysiące ludzi, w pośpiechu przepychamy się w autobusie, wymijamy na chodniku, biegniemy, a wpadając w nich nie mrukniemy nawet "przepraszam". Co chwilę gdzieś się śpieszymy... Coś się dzieje to tu, to tam i trzeba tam być. Obecność obowiązkowa! Czasem robisz coś, czego nie chcesz, ale nie jest to nic złego, żeby się temu przeciwstawić, a wiec dlaczego się buntujesz? Obchodzi Cię tylko i wyłącznie twoje własne życie. Może to i źle, może to i dobrze. Nie jesteś czarodziejem, nie jesteś Bogiem, nie masz zdolności uzdrawiania, ale jedynie fałszywego pocieszania, bo rzadko kiedy współczujesz komuś naprawdę. Jedyne co posiadasz, to słaba psychika, Czasem wystarczy jedno słowo, aby wszystkie twoje przekonania legły w gruzach. I co wtedy? Cały twój domniemany świat zaczyna się walić. Dopiero wtedy stajesz na moment, by odsapnąć i zastanawiasz się gdzie w całym tym biegu popełniłeś błąd. Stajesz i nie masz nikogo, kto by Ci pomógł, bo wszyscy inni biegną w okół ciebie, nie zwracając uwagi, na pojedynczy element. Odpowiada Ci taki stan rzeczy, bo mi nie. Wiec kiedy w końcu zrozumiemy, że nie żyjemy dla siebie? 


"Nie mam czasu na miłość. Szkoła, nauka.. Co się dziwisz?" - Trele Morele - pomyślałam i wtedy właśnie zauważyłam, jak wszystko w moim życiu jest poukładane. Wszystko ma swoje miejsce, nic się nie gryzie, jeden element pasuje do drugiego. I mimo, że jest jakie jest... często spontaniczne i niezaplanowane, to wszystko na bieżąco się układa. Chcę się uczyć, chcę się rozwijać, chcę poznawać świat - i owszem, czasem mnie to męczy, ale zmuszam się do tego, bo wiem, że cokolwiek robię, jest dobre, bo staram się wkładać w to sto procent serca. Chcę spędzać czas z bliskimi, chcę się z nimi śmiać i marnować czas, chcę z nimi rozmawiać i robić wszystko inne, co sprawia nam radość. Potrzebuję czasem samotności, by odsapnąć, przemyśleć parę spraw, poukładać sobie wszystko w głowie. Ale bardziej niż tych myśli, potrzebuję ludzi wokół siebie, bo to o nich myślę i od nich nauczę się najwięcej. 

Na miły Bóg, 
życie nie tylko po to jest, by brać
życie nie po to, by bezczynnie trwać
i aby żyć siebie samego trzeba dać
Czytaj więcej >

Back to school!

Upłynęło kolejne dwa miesiące z życia. Był to naprawdę wyjątkowy czas. Muszę przyznać, że tym razem nie zmarnowałam ani jednego dnia. Całe wakacje od początku, aż po sam koniec wykorzystałam w sposób kreatywny! Na dzisiejsze popołudnie również mam już plany :) Fakt faktem nie zrealizowałam wszystkich swoich postanowień i zachcianek, bo zabrakło mi wakacji, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przez ten czas wiele się wydarzyło i dzięki temu będę miała co wspominać. Pewne kwestie trzeba będzie jeszcze zrealizować i dokończyć w roku szkolnym, ale damy radę! 


Is school coming?
No! Today we have got a holiday more!

Czytaj więcej >

Kilka faktów o mnie :)

  Stary jak świat tag dopadł i mnie. I w sumie dobrze. Co jak co, ale coraz inteligentniejsze te blogowe zabawy. Kiedyś był to przede wszystkim powód do napisania tagowej notki, dzisiaj te notki są o wiele ciekawsze, gdyż tematy są szerokie i rozbudowane. Można, a nawet trzeba zatrzymać się na chwilę i dokładnie przemyśleć temat. Bez przedłużania.... Kilka faktów o mnie! 

Nie potrafię do końca określić swojej osobowości. Jestem osobą o wielu twarzach, zależnie od sytuacji. Wiem jednak jaka chcę być i do tego stanu dążę. 

Ja - Monika. Ona - bezimienna. Ja żyję w rzeczywistości, Ona w mojej duszy. Ja mam osobowość, Ona ma demony. Ja mam szczęście, Ona ma smutki.

Lubię pić herbatki, najlepiej o dziwnych niespotykanych smakach! A zamiłowaniem do tego zaraziła mnie przyjaciółka, która herbatki po prostu ubóstwia i z nimi eksperymentuje.


Uwielbiam buty i okulary. Mogę kolekcjonować ich olbrzymie ilości, zresztą kolekcja moich butów wcale nie jest taka uboga ;)

Moją ulubioną częścią garderoby są sweterki i koszule w kratę! Odgapiłam od facetów, bo oni wyglądają w nich świetnie! 

Jestę śpiochę! Mogę spać zawsze i wszędzie, a jedynym co mi to uniemożliwia jest muzyka. Moi rodzice lubią to wykorzystywać, włączając radio wcześnie rano... 

Lubię poznawać nowych ludzi i ich historie. Nigdy nie zastanawiam się nad tym czy nowo poznana osoba mnie polubi, czy nie. Kiedy rok temu szłam do nowej szkoły, nie mogłam się doczekać bliższego poznania z osobami z klasy. Co prawda było to rok temu, ale zawsze można poznać się na nowo ;)  



Ludzie zwykle szybko zaczynają mi ufać ze wzajemnością, ale przeważnie to ja na tym źle wychodzę. Ponadto nie potrafię się długo gniewać. Nie jestem pamiętliwa i nawet najgorsze zranienia szybko puszczam w niepamięć. 

Jeżeli biżuteria to na pewno nie kolczyki! Nie lubię, nie mogę nosić i nie noszę. Preferuję bransoletki i wisiorki.

Wierzę w przyjaźń damsko-męską i uważam to za coś pięknego, co z czasem może, ale nie musi (!) przerodzić się w miłość. 


Denerwuje mnie ludzka ciekawość. Jakby niektórzy nie mogli zrozumieć, że każdy potrzebuje odrobiny prywatności i intymności. W własne tajemnice, zachowane tylko dla siebie nie powinien ingerować nikt obcy, a nawet nam bliski. Czasem po prostu nie warto mówić wszystkiego. 

Lubię dostawać kwiaty. Jak dla mnie to najłatwiejsza i  najmilsza forma prezentu.

Często kłócę się z rodzicami, gdyż brakuje mi zrozumienia i wsparcia z ich strony. 

Czytaj więcej >

Before I Die...

Z pewnością każdy ma w swoim życiu jakieś cele. Może są to marzenia małe a może, tak duże, że nadają naszemu bytowi jakiś głębszy cel. Ich wielkość nie jest ważna. Ważne jest ich znaczenie :) Ja mam swoje marzenia i cele. Trzymajcie kciuki :)

Czytaj więcej >

"Ufam Ci"

  Moje możliwości zaskakują mnie coraz bardziej. Jak się jednak okazuję, "żelazne" zasady wcale nie są takie żelazne. One nas nie ograniczają a uskrzydlają. Wystarczy przepuścić je przez pryzmat własnej osobowości a być może okaże się, że potrafisz więcej. Nie warto bać się przyszłości bo i tak będzie co ma być. Nie oznacza to jednak, że nie możemy decydować jak ta przyszłość ma wyglądać. Otóż możemy, bo każdy jest kowalem własnego losu. Dlatego te żelazne zasady warto podciągać według siebie i bliskich osób tak żeby nikogo nie krzywdzić. Do takiego wniosku doszłam zaraz po tym jak odczytałam wiadomość "Ufam Ci, nie spieprz tego." Kilka słów, a dają człowiekowi do myślenia. Dlaczego akurat ja? Przecież tylu masz znajomych... Przez dość długi czas się nie odzywałeś a jeżeli już to perfidnie, z sarkazmem... No cóż, straciłeś wszystkich, a raczej olałeś. Tak to jest jak się jest kompletnym nołlajfem. Do tego jeszcze to użalanie się nad sobą. Nie cierpię tego i mówię to wprost! Zamiast dostrzegać tylko to co złe, ponure i smutne, popatrz wyżej, głębiej. Ciesz się z każdej rzeczy, najmniejszej drobnostki a życie od razu stanie się piękniejsze.


Ja już postanowiłam. Znalazłam swoje miejsce na świecie i wiem kim chcę w życiu być. Może nie tyle "kim" co "jaka". Dokładnie sprecyzowanych aspiracji jeszcze na przyszłość nie mam, ale wszystkie, jakie tylko pojawią się w mojej głowie będę starała się zrealizować w miarę możliwości. Zrealizować uczciwie z miłością i pasją. Żyje się raz, więc trzeba to życie na maxa wykożystać. Zacznijmy już od teraz :)  



Czytaj więcej >

Do it yourself.

Cześć Miśki :)) Z powodu iż ostatnio zadręczałam was dość długimi notkami i wylewałam z siebie ogromną dawkę refleksji i melancholii, dziś mam dla was trochę inspirujących rzeczy. Mi szczególnie przypadły do gustu te słoiczki na przeróżne duperele, które poniewierają się luzem po moich szufladach i książkowe półki (?) W drugiej części notki możecie znaleźć jak własnoręcznie zrobić modne i dość drogie teraz bransoletki. Mam nadzieję, że któraś z instrukcji was zainspiruje i się wam przyda :)) Miłej niedzieli :)

Czytaj więcej >

Podsumowując ten rok...

 Kochani, powracając na moment od ostatniego posta mam wrażenie, że nie do końca mnie zrozumieliście. Notka była o tym, jak życie dzieli ludzi, CZY TEGO CHCEMY CZY NIE. W komentarzach pisaliście, że to głupie, niesprawiedliwe, bezsensowne i że nie powinno się tak robić (blablabla bo i tak to nieświadomie robimy), ale "ładny i brzydki" to było tylko porównanie. Równie dobrze mogło być mądry i głupi, czy wysoki i niski albo chudy i gruby xd. Większość z was przeczytała chyba tylko pierwszą część notki, za pomocą której zastanawiałam się, do której z grup należę ja. Zastanawiałam się gdzie jest moje miejsce na ziemi i jak długo będę jeszcze GO szukać.
 Wiem, że czasami piszę (a nawet mówię ;)) mało zrozumiałym językiem, dlatego z góry was przepraszam za  takie melancholijne refleksje.

 A teraz przejdźmy do sedna dzisiejszej notki.
Podsumowując ten rok, mogę stwierdzić, że zmieniło się wiele i... nic. Znów popełniałam mnóstwo błędów, a jeszcze więcej razy ponosiłam porażki. Cieszę się jak cholera z odniesionych sukcesów i zrealizowanych planów i z każdej tej rzeczy wyciągam jakieś wnioski. 

Jeszcze 365 dni temu byłam rozwydrzoną 14-latką a teraz już ustabilizowaną (niezbyt ale jednak) 15-latką :):)
Poznałam tylu wspaniałych ludzi <3 . Pokłóciłam się z nimi, stałam się ich wrogiem a później znów się z nimi pogodziłam :*. Odwiedziłam tyle pięknych miejsc, robiłam tyle fajnych, dziwnych i bezsensownych rzeczy <ach  te "wycieczki rowerowe" i petardy, i jabłka... No i te kolejki w szkolnym sklepiku. - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi :)>
Jednak jedyne czego żałuję to zmarnowane wakacje -_- Owszem, chwilami bawiłam się nieźle, ale ogólnie rzecz biorąc powinnam spędzić je inaczej... z inną osobą.  Szkoda mi tych dwóch miesięcy. 

Tak sobie w ogóle myślę, że ten rok wcale nie był taki najgorszy. Nie wszystko poszło po mojej myśli ale może to lepiej? Może to będzie determinacją aby w 2013 bardziej się starać.? Może przeżyję kolejny "koniec świata", spełnię swoje marzenia i będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie?
Zobaczymy...
Moje plany na najbliższe 365 nie są wygórowane. Chcę jedynie dobrze napisać egzaminy gimnazjalne, dostać się do wymarzonej szkoły i zawsze, i wszędzie być szczęśliwa w towarzystwie mojej rodziny i przyjaciół :)


Czytaj więcej >

Zmiany.

 Świat dzieli ludzi na dwie grupy. Jedna z nich to ci ładni.. Druga to ci przeciętni (brzydcy). Kiedy swoi ze swoimi się łączą (np. ładny z ładnym), są szczęśliwi. Jednak kiedy wyjdą poza krąg swojego otoczenia tylko zachowują pozory radości. Każdy z nas może zrobić wgląd w siebie i sam zakwalifikować się do danej grupy. Oczywiście nie musimy tego robić bo i tak nasze "towarzystwo" bez naszej zgody czy nawet wiedzy zrobi to za nas. Jednak kiedy zrobimy to sami, mamy wtedy większe poczucie własnej wartości. Widzisz siebie jako skończonego idiotę ?? Chyba wiesz, gdzie twoje miejsce? Ja oczywiście nigdy nie miałam tak łatwo, żeby wystarczyło zaliczyć się do jakiejś grupy i gotowe. Jak zwykle los mi zesłał jakieś utrudnienia, które musiałam pokonać. Kiedy łączyłam się z kimś, kto MOIM ZDANIEM był "klasy" niższej ode mnie to była to kompletna porażka. Kiedy jednak znalazłam kogoś "idealnego" wcale nie było lepiej. Jak dla mnie powinno się stworzyć jeszcze jedną grupę ludzi... Tylko jakich? Jedno jest pewne: Z każdym kolejnym boli bardziej.
Czytaj więcej >

Little Things ♥

Czy wspominałam kiedyś o zespole One Direction? Zapewne tak, bo jestem ich wierną fanką :)) (od razu uprzedzam żeby anty-fani jeżeli mają na języku jakąś bezpodstawną krytykę i wyzwiska to żeby zatrzymali to dla siebie, bo tu nie chodzi o to..) Dziś chciałabym abyście posłuchali jednej z ich piosenek.

One Direction - Little Things.

Chłopcy śpiewają przeważnie o miłości. Jednak w brew pozorom, pomimo jednej i tej samej tematyki, każdy utwór ma swój niepowtarzalny charakter. Większość ich piosenek jest bardzo melodyjna i rytmiczna jednak Little Things szczególnie mi wpadła w ucho. Utwór jest wolny, ale każde wyśpiewane w nim słowo jest cenne. To chyba pierwsza tak bardzo uczuciowa piosenka zespołu. Plusem jest także to, że tym razem każdy z chłopaków miał szansę wykazać się swoim wokalem. Teledysk zachwycający nie jest, w sensie że nie ma tam żadnego wspaniałomyślnie wyreżyserowanego scenariuszu. Ale może to i dobrze. Oni po prostu śpiewają o tym co czują. Nie trzeba żadnych efektów specjalnych.
Czytaj więcej >

Trochę inspiracji.

Jak wam mija weekend ? Mi dobrze. Na dworze pojawiło się słoneczko ^^ i jakoś tak dziwnie mam ochotę odrobić lekcje xd No cóż, ładna pogoda się udziela :)) Za niedługo będzie obiadek a po obiadku wybieramy się z rodzinka do kuzynki mamy, wiec niedzielne popołudnie spędzimy w wesołym gronie.
Tymczasem zostawiam was z inspiracjami :)) Inspirujcie się :P

TY+ JA = ?
Czytaj więcej >

Emocje.

Ostatnio, opisując film "Jesteś Bogiem" zilustrowałam go słownie ale dosyć ogólnie. Napisałam o czym jest i, że go bardzo polecam i to WSZYSTKIM!! Nie tyko fanom. Jeżeli ktoś uważa, że film nie jest odpowiedni dla niego to się grubo myśli. Ja sama do tej pory nie za bardzo interesowałam się gatunkiem muzyki jakim jest hip hop ale zdecydowałam, że mimo wszystko warto obejrzeć ten film. I się nie myliłam. Po wyjściu z kina nie tylko byłam wzruszona historią Paktofonika, ale także postanowiłam zrobić coś ze swoim życiem. Chciałam tak jak oni wybić się z tłumu i zrobić coś mega !! Coś takiego żeby ludzie zapamiętali mnie taką jaką jestem i będę, żeby przede wszystkim nie być szarą myszką, żeby być kimś. Fabuła filmu bardzo zmobilizowała mnie do działania. Magik, Fokus i Rahim uświadomili mi, że życie jest po to by z niego korzystać. I ja właśnie w pełni wypróbuję to motto. Po pierwsze nie zaprzestanę nauki tańca. Mimo, że na razie nie ma treningów, będę ćwiczyć we własnym zakresie. Po drugie zapiszę się na lekcje gry na gitarze i po trzecie w końcu zamierzam nauczyć się jeździć na deskorolce ;) No i najważniejsze żeby zawsze w tym wszystkim być sobą. Nie kopiować innych ale wykreować swój własny niepowtarzalny styl :))
Życzę wam kochani abyście i wy po oglądnięciu tego filmu albo po prostu z głębi serca zapragnęli zmienić coś w swoim życiu na lepsze :))
Czytaj więcej >

Create your space © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka